Przegląd prasy

Zielona strzałka to nie zielone światło

28 kwietnia 2010

4342353449374252bd1016b8062cf6f269bd1533 (Fot.: PD@N 338-40©jm)

Panią Donatę i jej wnuczka potrącił samochód. Wjechał na pasy, nie zatrzymując się na zielonej strzałce. To niemal reguła. Sprawdziliśmy: tylko jeden na dziesięciu kierowców staje przed sygnalizatorem – komentuje poznańska “Gazeta pl”. Zapytani kierowcy: prawie wszyscy wiedzieli, że przed strzałką powinni się zatrzymać, a większość twierdziła uparcie, że zawsze przepuszcza pieszych na przejściu. Od początku roku w Poznaniu potrąconych zostało 14 osób, jedna zginęła. Ilu pieszych było ofiarami zielonych strzałek? - Nie wiadomo, nie prowadzimy takich statystyk. Policjanci z drogówki przyznają jednak, że niezatrzymywanie się na takich skrzyżowaniach to jedno z najczęściej popełnianych wykroczeń - przyznaje Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji. Co grozi kierowcy, który nie zatrzyma się przed zieloną strzałką? Mężczyzna, który potrącił Jacka i jego babcię miał dostać 10 punktów i 1000 zł mandatu. - Jeżeli pieszy odniesie poważne obrażenia, możemy zatrzymać kierowcy prawo jazdy - zaznacza Józef Klimczewski, szef poznańskiej drogówki. Uważa on jednak, że zielone strzałki to dobre rozwiązanie, pozwala zachować płynność ruchu. - Trzeba jednak pamiętać, że strzałka nie upoważnia nikogo do łamania prawa. Kierowca ma obowiązek się zatrzymać - podkreśla. Kolizyjne zielone strzałki pozwalają kierowcom warunkowo przejechać na czerwonym świetle przez skrzyżowanie, a potem przez przejście, gdzie piesi mają zielone światło. Ministerstwo Infrastruktury początkowo wycofało zielone strzałki w obawie o bezpieczeństwo pieszych. Jednak na początku 2008 r. znów je przywróciło. Dzięki strzałkom kierowcy krócej czekają na skrzyżowaniach, ruch jest płynny, tworzy się mniej korków. - Zielone strzałki zwiększają przepustowość, ale pogarszają bezpieczeństwo na drodze - mówi dr Jeremi Rychlewski z Politechniki Poznańskiej. Co zrobić, aby piesi czuli się bezpieczniej? Sygnalizacja powinna być odpowiednio wyregulowana. - Strzałka dla samochodów powinna się zapalać dopiero kilka sekund po zielonym świetle dla pieszych. Wtedy spokojnie wejdą na jezdnię. Jeżeli piesi czują się na konkretnych skrzyżowaniach niebezpiecznie, powinni to zgłaszać Zarządowi Dróg Miejskich. Pomocne są również migające znaki na takich skrzyżowaniach. Jest to dodatkowa informacja dla kierowców - twierdzi Rychlewski. Takie migające sylwetki pieszego znajdują się już m.in. na skrzyżowaniu Roosevelta z Dąbrowskiego czy na rondzie Śródka. ZDM planuje je umieścić na pozostałych rondach oraz wszędzie tam, gdzie realizowane są nowe inwestycje.