Prywatni przewoźnicy ukarani za naruszanie przepisów transportowych (najczęściej: brak zezwoleń, brak opłat za korzystanie z dróg krajowych) próbują uzyskać zmniejszenie kar. "Przewoźnicy kompletnie nie znają przepisów, na podstawie których działają" - mówi podinspektor Bogdan Żurek, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Krakowie. "A potem odwołują się, gdy dociera do nich, że np. za nieposiadanie odpisu licencji, dowodu opłaty za korzystanie z dróg, czy wykresówki z tachografu grożą bardzo surowe kary pieniężne. Taryfikator nie przewiduje jakichkolwiek widełek cenowych. Kara jest jedna. Gdy zaskarżone decyzje zostaną utrzymane, trzeba zapłacić. Bez żadnych zniżek".