Przegląd prasy

Zmasowana kontrola autobusów

29 sierpnia 2007

Kierowcy zajmujący się zawodowo transportem mieli wczoraj ciężki dzień. Kontrolerzy Inspekcji Transportu Drogowego sprawdzali autobusy, ciężarówki i taksówki aż w 12 miejscach stolicy oraz w jej okolicach. Tak zmasowana kontrola aut w Warszawie zdarza się tylko raz w roku. Do stolicy zjeżdżają bowiem kontrolerzy z innych województw. – Raz w roku inspektorzy muszą przejść kurs doskonalący – tłumaczy desant kontrolerów Alvin Gajadhur, rzecznik głównego inspektora transportu drogowego.W sumie na drogach w Warszawie i okolicach pojawiło się 50 inspektorów – to bardzo dużo, bo na stałe w całym województwie mazowieckim jest ich tylko 30. Jeden dzień szkolenia funkcjonariusze muszą poświęcić na pracę w terenie. Patrole inspektorów w zielonych mundurach ustawiły się na trasie Armii Krajowej, na ul. B. Czecha, Modlińskiej, Pułkowej, w Wólce Radzymińskiej, Niepiekłach, Augustówce, Wyszkowie, Żyrardowie, Adamowicach, Kobylnikach. Patrol na Marszałkowskiej sprawdzał autobusy miejskiej komunikacji prywatnej. – Musieliśmy wycofać z ruchu podmiejskiego autosana – mówi Przemysław Gradomski, inspektor z Gdańska. – Miał niesprawne oświetlenie, wycieki płynów, brak było w nim młotków do wybicia szyby wyjścia awaryjnego, ważność gaśnicy skończyła się w 1999 roku – wylicza. Inspektorzy sprawdzali też trzeźwość kierowców, dokumenty i stan techniczny pojazdów. Kierowca rozsypującego się ikarusa na linii 520 MZA zdenerwował się, gdy podeszli do niego inspektorzy. Wymachiwał rękami, głośno krzyczał, że inspektor z Gdańska nie ma prawa go kontrolować. – Dziwi mnie takie zachowanie kierowców – mówił Przemysław Gradomski. – W Gdańsku nie spotkałem się z taką agresją. Kierowcy autobusów podmiejskich wybrali inne rozwiązanie – po prostu nie podjeżdżali na swoje końcowe przystanki pod Domami Centrum (wyruszają stąd autobusy w kierunku Legionowa, Nowego Dworu Mazowieckiego). – Do godziny 10 skontrolowaliśmy siedem pojazdów – mówi Marek Kośmider, inspektor z Warszawy, który pracował razem z kolegami z Łodzi i Gdańska. – Potem zrobiło się pusto, a zwykle stoi tu rząd autokarów. Obawy kierowców prywatnych autobusów przed kontrolą są uzasadnione, bo wiele z nich jest w bardzo kiepskim stanie. Wczoraj m.in. inspektorzy nie pozwolili wozić ludzi autobusem, który miał zupełnie łyse opony. Plon jednego dnia wzmożonych kontroli (sprawdzono 221 pojazdów) był obfity. Z tras wycofano pięć autobusów, a dowody rejestracyjne zatrzymano aż w 21 ciężarówkach. Jeden kierowca prowadzący betoniarkę był pijany. Inspektorzy wystawili też 66 mandatów.