Gdyby nie urwane lusterko, mężczyzna cieszyłby się dzisiaj wolnością. Wpadł dwa miesiące po wypadku – czytamy w poznańskiej “Gazecie Wyborczej”. Sprawca spod Środy Wielkopolskiej ma24 lata, pracuje w niewielkiej firmie transportowej swojego ojca. Przyznał się do udziału w wypadku. - Na początku myślał, że potrącił sarnę. Gdy media podały, że zginęły dwie osoby, zaczął domyślać się prawdy. Ale na policję się nie zgłosił - mówi prokurator Marek Kasprzak. Ciała dwóch osób potrąconych przez samochód znaleziono 12 września na poboczu we wsi Spławie w powiecie konińskim. Zginęli 20-letnia mieszkanka Witkowa i 24-letni policjant z Poznania, którego na okres letni oddelegowano do pracy w Słupcy. Wieczorem stał na poboczu i z dziewczyną czekał na taksówkę. Po potrąceniu sprawca wypadku nawet się nie zatrzymał. Jedyny ślad, jaki po sobie pozostawił, to urwane lusterko. To wystarczyło, by rozpocząć poszukiwania i po dwóch miesiącach zatrzymać sprawcę. Choć wypadku nikt nie widział, policjanci po lusterku poznali, że ich kolegę potrąciła ciężarówka. Założyli - jak się później okazało słusznie - że był to mercedes (jego logo było na lusterku). Policjanci zaczęli przeglądać nagrania z kamer w miastach, przez które mogła przejeżdżać ciężarówka, oglądali monitoring na stacjach benzynowych i autostradzie - w sumie dziesiątki godzin nagrań. Opłaciło się, bo znaleźli podejrzany samochód i poznali model auta. Informację o kolorze ciężarówki przyniosły drobiazgowe badania ubrań zabitych - znalazły się na nich mikroskopijne ślady czerwonego lakieru. Policjanci zaczęli odwiedzać właścicieli aut, sprawdzać, gdzie byli w dniu wypadku. I tak zawężali krąg podejrzanych. Renata Purcel-Kalus z konińskiej policji: - Sprawdziliśmy kilkaset samochodów. Policjanci jeździli po firmach transportowych i warsztatach, sprawdzali rejestry kursów i napraw, przesłuchiwali właścicieli. Za spowodowanie wypadku drogowego i ucieczkę z miejsca zdarzenia mężczyźnie grozi kara do 12 lat więzienia. Prokurator zdecydował, że złoży w sądzie wniosek o aresztowanie kierowcy.