Polskie drogi nie są takie złe - wynika z najnowszego raportu Światowej Organizacji Zdrowia. Przynajmniej, gdy porówna się je z trasami np. w Afryce. Znacznie gorzej niż w naszym kraju jest choćby w Erytrei (48 ofiar śmiertelnych na każde 100 tys. mieszkańców), na Wyspach Cooka (na 100 tys. osób w wypadkach ginie 45), czy w Indiach, gdzie rocznie ginie ponad 100 tys. ludzi - komentuje “Dziennik”. Kolejnymi państwami o najwyższym współczynniku śmiertelności są Egipt (41,6) oraz Libia (40,5). Według WHO w Polsce w 2007 r. na drogach zginęło 5,5 tys. osób. To dużo, jeśli porównywać z innymi krajami Unii Europejskiej. Z kolei jedne z najbardziej bezpiecznych dróg ma Wielka Brytania, gdzie na 100 tys. osób statystyczna śmiertelność wynosi 5,4. Podobny wynik uzyskała Holandia, podczas gdy niewiele więcej osób ginie statystycznie w Niemczech (6) i Francji (7,5). Krajem, w którym jeździ najwięcej, bo aż 251 milionów samochodów, przy liczbie ludności wynoszącej 306 milionów, są Stany Zjednoczone. Tam współczynnik wynosi 13,9. W wypadkach w naszym kraju ginie wciąż zbyt wiele osób. Na 100 tys. osób na drogach statystycznie ginie 15. I od lat to się nie zmienia" - zauważa Paulina Miśkiewicz, dyrektor polskiego oddziału WHO. Lub jest nieznaczna poprawa - jak zauważają inni.