Legislacja

A kary dla spacerujących po ścieżkach rowerowych?

12 sierpnia 2010

9316beede21e1ecf280212f3e507be73b2821334

(Fot.: PD@N 354-15)

Krakowianie chodzą po ścieżkach rowerowych, bo... tak im się podoba - to jeden z wniosków z sondy, którą dziennikarka krakowskiego oddziału “Gazety pl” przeprowadziła wśród niefrasobliwych spacerowiczów. I smutny wniosek: A mogą tak robić między innymi dlatego, że nikt ich za chodzenie po ścieżkach nie karze. Z sondy jednoznacznie wynika, że mieszkańcy Krakowa niechętnie podporządkowują się przepisom. Zwłaszcza, gdy te ograniczają - jak uważają - ich swobodę. A że ścieżki rowerowe często powstają kosztem części dotychczasowego chodnika albo są na przykład od nich równiejsze, wiele osób nie widzi powodu, aby po nich nie chodzić. Jak ich do tego przekonać? Autorzy sondy sprawdzili, jak często strażnicy miejscy interweniują w przypadku chodzenia po ścieżkach rowerowych. Otrzymali następującą odpowiedź: “Straż Miejska nie prowadzi odrębnych statystyk odnośnie wykroczeń dotyczących chodzenia pieszych po ścieżkach rowerowych. Takie wykroczenia są ujęte w art. 92 kw »Niestosowanie się do znaków i sygnałów drogowych” w tym przypadku znak C-13 »droga dla rowerów «. Za tego typu wykroczenie przewiduje się: pouczenie lub mandat w wysokości 100 zł bądź wniosek do sadu o ukaranie. W I kwartale 2010 roku wykroczeń z art. 92 kw odnotowano ogółem 1394, w tym: pouczenia - 787, mandaty - 588, notatki pod wniosek - 19” - napisała Marta Cieśla, naczelnik wydziału organizacyjnego. I dodała: “Chcę jednak zaznaczyć, że z doświadczenia funkcjonariuszy Straży Miejskiej wiemy, iż znaczną część stanowią wykroczenia dotyczące przechodzenia na czerwonym świetle”. Czyli w skrócie: strażnicy reagują głównie na to, gdy przebiegamy lub przechodzimy na czerwonym świetle. A na takie fanaberie, jak zwracanie uwagi osobom chodzącym po ścieżkach rowerowych, brakuje im już czasu. A może też ochoty?