Legislacja

Akcja zbierania podpisów poparcia pod listem do ministra trwa

12 marca 2012

W całej Polsce w ośrodkach szkolenia zbierane są podpisy poparcia pod listem do ministra transportu. Głównym postulatem jest tutaj propozycja umożliwienia zdawania egzaminu na prawo jazdy także przy użyciu pojazdów szkoleniowych. Autorzy listu sugerują, aby minister ustalił minimalną cenę kursu na prawo jazdy. Ich zdaniem taki zabieg poprawi jakość szkolenia i podniesie poziom zdawalności egzaminów. O poziom poparcia inicjatywy listu otwartego redakcja Tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS zapytała Zbigniewa Popławskiego wiceprezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców.

Ws. Listu otwartego do ministra transportu

8124d0c1f467a43ee03dd566c166f869d67ec318

Zbigniew Popławski, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców, właściciel łódzkiej szkoły jazdy

Pytanie: Z zainteresowaniem śledzimy zbieranie podpisów pod listem do ministra transportu w sprawie dopuszczenia do egzaminu państwowego także pojazdów szkoleniowych. Na łamach tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS apelujemy do Czytelników o poparcie dla inicjatywy. Jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja. W rozmowie z “Dziennikiem Łódzkim” powiedział Pan, iż w całej Polsce udało się zebrać 1000 podpisów? Jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja?

Odpowiedź: Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ośrodków Szkolenia Kierowców w porozumieniu z projektodawcami przedłużyła termin końcowy zbierania podpisów do dnia 30.04.2012 r. Powód jest prosty. W naszej ocenie środowisko zbyt “lekko” podeszło do naszego apelu i tych zebranych podpisów jest wg nas zbyt mało, aby mogło to wstrząsnąć Ministerstwem. Mamy zamiar zwiększyć nasze wysiłki i dotrzeć do szkoleniowców skupionych w innych organizacjach i tych, którzy nie są stowarzyszeni.

Pytanie:Na stronie www.prawodrogowe.pl prowadzimy sondaż w tej sprawie. Jego inspiracją była interpelacja posła Piontkowskiego w tej sprawie. I tutaj na dzień dzisiejszy przy 614 oddanych głosach i 526 głosach poparcia, jest też 80 głosujących, którzy są przeciwni pomysłowi i 8 - nie ma zdania. Oponenci mówią o kosztach, które zwiększą cenę kursu; o stracie czasu podczas oczekiwania na egzamin; o koniecznym dodatkowym wyposażeniu pojazdu itd. Jak chciałby Pan przekonać ich do pomysłu?

Odpowiedź: Moim zdaniem Ci, którzy są przeciwni nie zastanowili się ile razy do tej pory byli narażeni na straty związane z koniecznością sprzedaży swojej floty i zakupu nowych samochodów, ponieważ niespodziewanie WORD rozstrzygnął przetarg i zakupił inną markę samochodów do egzaminowania. Przeciwne zdanie na ten temat mogą mieć wg mnie tylko Ci, którzy prowadza swoje firmy od niedawna. Ja prowadzę swoją od 1990 roku i takich sytuacji przeżyłem już kilka. Za każdym razem strata wynosiła kilkanaście tysięcy zł. Podejrzewam, że Ci oponenci, to Ci sami, którzy szkolą obecnie po znacznie zaniżanych cenach, świadomie obniżając jednocześnie poziom szkolenia. Oczekiwanie na egzamin to problem leżący po stronie WORD-ów. Jeżeli czas oczekiwania na rozpoczęcie egzaminu się wydłuża świadczy to przecież o złej organizacji pracy w WORD i trzeba z tym walczyć. Od tego są organizacje lokalne szkoleniowców działające na danym terenie i nadzór nad WORD. Możliwość wskazania pojazdu przez osobę zdająca egzamin daje wiele korzyści. Po pierwsze, nie wyobrażam sobie żeby osk. podstawił na egzamin swój samochód bez instruktora. Obecność instruktora podczas egzaminu to oczywiście bezpośrednia ocena tego, co zrobiłem osobiście w zakresie wyszkolenia, w przypadku negatywnej oceny, wiem, co mam dalej robić w zakresie dodatkowego szkolenia. Po drugie bezspornym jest, że osoba zdająca egzamin (bez względu na to czy kobieta czy mężczyzna) podlegałaby dużo mniejszemu stresowi, jeżeli zdawałaby egzamin samochodem, którym się uczyła, a dodatkowo byłby obecny przy niej instruktor, który ją uczył. Egzaminator prowadzący egzamin (nic nie sugerując) również inaczej się zachowuje, kiedy jest obserwowany. Po trzecie jest możliwość uniknięcia wielu sytuacji spornych i w konsekwencji wielu skarg.

Tych plusów wyliczyłbym z pewnością więcej, ale nie chodzi tu o to. Nadrzędnym naszym wspólnym celem jest podnoszenie poziomu wyszkolenia kierowców, a przecież nikt nie zaprzeczy, że egzamin jest ostatnim etapem szkolenia.

Oczywiście, że samochód zgodnie z wymogami musi być wyposażony w urządzenie rejestrujące przebieg egzaminu. Nie są to jednak wbrew temu, co mówią oponenci jakieś szalone koszty. Poza tym mogą to być jak nam dał przykład krakowski MORD urządzenia przenośne. Mamy XXI wiek.

Pytanie:Ośrodki egzaminowania - jak można było się spodziewać - nie wykazują tu entuzjazmu. Podnoszą argumentację często słabego stanu technicznego pojazdów osk., co może się przekładać na stan bezpieczeństwa kursanta; podnoszą argumentację ewentualnych problemów logistycznych, te mogłyby przekładać się na kolejki pojazdów osk. oczekujących na losowanie i rozpoczęcie egzaminu; mówią o wyższych kosztach kursów; widzą trudne do rozwiązania problemy wyposażenia pojazdu, zabezpieczenia i archiwizacji nagrań itd. itp. Wszystko to ostatecznie miałoby się odbić negatywnie na egzaminie. Jakie jest Pana zdanie? Jak odpowiedziałby Pan na powołaną argumentację?

Odpowiedź: Oczywiście jak bym słyszał “tego się nie da zrobić”. Słyszymy to od lat z ust przedstawicieli Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów WORD. Ale są wśród dyrektorów WORD tacy, którzy wręcz mówią, że są za. Przyjmują naszą argumentację i potwierdzają plusy takiego rozwiązania (podawałem je wyżej). Na temat problemów logistycznych WORD-ów szkoda się wypowiadać. Przypomnę tylko, że w latach 1975-1992 w łódzkim Urzędzie egzaminami zarządzała jedna kobieta. Osób egzaminowanych nie było mniej, a nawet, teraz, kiedy przeżywamy niż demograficzny jest ich mniej. Egzaminatorów obsługiwanych przez “naszą” Panią Irenę było też ok. trzydziestu. Jakoś wtedy nie słyszeliśmy o kłopotach logistycznych. Panowie dyrektorzy WORD! Słaba organizacja pracy. Są organizowane takie kursy, doskonalące umiejętności logistyczne. Co do argumentu słabego stanu technicznego samochodów szkoleniowych. Nasze samochody są, co roku z mocy Ustawy poddawane przeglądom technicznym. Trudno nawet domniemywać, aby przedsiębiorca, który żyje ze sprawności swojego sprzętu dopuszczał do jego niesprawności. Przecież każdy przestój to strata kasy. Tak więc sprawność samochodów jest naszym priorytetem.

O sprzęcie do nagrywania mówiłem już wcześniej. Nie jest to żaden problem i na pewno będzie on kompatybilny z Worowskim.

O wzrost cen szkolenia niech dyrektorzy WORD się nie martwią. Powinni Oni zawalczyć raczej o rozdział opłaty egzaminacyjnej w zakresie placu manewrowego i ruchu drogowego. Obecny system jest w majestacie prawa oszustwem. Osoba, która nie zdała egzaminu w ciągu 5 minut na placu manewrowym, musi ponieść koszt pełnego egzaminu praktycznego. A przecież samochód WORD-u nie był już dalej eksploatowany, egzaminator zakończył egzamin z tą osobą. Co się dzieje z kwotą ok.100,- zł? Jest to nieuzasadniony zysk WORD. Dlaczego na ten temat Stowarzyszenie Dyrektorów WORD nic nie mówi? Czy ktoś może kiedyś wyliczy tę kwotę? Ilość ludzi, którzy nie zdali egzaminu na placu manewrowym w całym kraju np. w ub. roku x ok.100,- zł = ??????

Pytanie:Oponenci pomysłu sięgają do porównania z przepisem o możliwości uczestnictwa instruktorów w egzaminie praktycznym. Instruktorzy korzystają z niego marginalnie. Np. w WORD w Siedlcach skorzystano z niego 28 razy na prawie 200 tysięcy przeprowadzonych egzaminów. Z jakiego powodu - pana zdaniem - ten przepis stał się martwym?

Odpowiedź: Przepis jest dzisiaj praktycznie martwy przede wszystkim z tego powodu, że w WORD tłumy ludzi czekają godzinami na rozpoczęcie egzaminu. To się w głowie normalnie myślącego człowieka nie mieści, że ludzie są tak traktowani. Jak może sobie pozwolić właściciel firmy na wyłączenie instruktora z pracy na tak długi czas? Ten stan dyrektorzy WORD nazywają “problemami logistycznymi”? To jest po prostu skandal.

Mówiłem już wcześniej, że wprowadzenie możliwości wyboru na egzamin samochodu przez osobę zdającą egzamin poprawi ten stan.

Pytanie:Właśnie minął miesiąc od chwili, gdy opublikowaliśmy na naszych łamach projekt Państwa LISTU OTWARTEGO. Czy jest już ostateczna jego wersja? I, na kiedy przewidujecie Państwo termin jej złożenia na ręce ministra?

Odpowiedź: Jak już wspomniałem wcześniej przedłużyliśmy zbieranie podpisów i po zakończeniu akcji przekażemy LIST do p. Ministra transportu, do Posłów na Sejm RP a może nawet do premiera rządu.

Rozmawiała Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS