Polsce grozi proces za uniemożliwianie rejestracji aut z kierownicą po prawej stronie. Jeśli państwo polskie przegra tę sprawę, w Ministerstwie Infrastruktury powinny polecieć głowy – komentuje “Głos Pomorza”. Grzegorz Dorobek, reemigrant z Wielkiej Brytanii starający się od dwóch lat zarejestrować “anglika”, ujawnił na konferencji prasowej w Warszawie treść pisma, które otrzymał z Komisji Europejskiej. Przypomnijmy, iż resort infrastruktury wyjaśnia, że rejestrowanie "anglików" zagrażałoby bezpieczeństwu z uwagi na stan polskiej sieci drogowej. Zgodnie z prawem unijnym, tylko względy bezpieczeństwa usprawiedliwiają niedostosowanie prawa do fundamentalnej zasady UE. Według rządu, w sytuacji, gdy w Polsce jest tak wiele dróg z ruchem w dwóch kierunkach, pojazdy z kierownicami po prawej stronie zwiększałyby ryzyko wypadków. Ale takie auta mogą po polskich drogach jeździć już teraz. Pod warunkiem tylko, że mają zagraniczne rejestracje. Okazało się, że odpowiedź polskich urzędników nie rozwiała wątpliwości KE. W sprawie Dorobka 30 września Komisja postanowiła więc wszcząć kolejną, tak zwaną procedurę zasadniczą, w sprawie naruszenia unijnego prawa. Polska ma dwa miesiące na zmianę przepisów. Jeśli tego nie zrobi, grozi jej proces przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, kara i odszkodowania.