Legislacja

Egzaminator i instruktor zawodami zderegulowanymi: opinie

5 marca 2012

ae9c05453e2767b8f83ce776b2a84255855383df

(Fot.: PD@N 418-24)

W pierwszą sobotę marca 2012 minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zaprezentował założenia projektu ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów. Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin podkreślił, że zaprezentowanym dzisiaj projektem ustawy rząd "wyjmuje pierwszą cegłę w murze barier biurokratycznych i przywilejów, które zapewniły sobie rozmaite korporacje". Prace nad ustawą rozpoczęły się od konsultacji międzyresortowych i opracowania listy ponad 200 zawodów, w których regulacje zostały ocenione jako nadmierne lub zbędne. Jak czytamy w oświadczeniu rzecznika resortu - Zniesienie wielu barier, które obecnie stoją na przeszkodzie w dostępie do określonych profesji, będzie miało szereg pozytywnych skutków. Jednym z głównych będzie większe otwarcie rynku pracy na ludzi młodych, którzy właśnie skończyli edukację i rozpoczynają pracę zawodową. Przewiduje się, że pozytywnym efektem zmian będzie także spadek cen usług i wzrost ich jakości spowodowany większą konkurencyjnością. Zniknie bowiem zjawisko zawyżania cen usług ze względu na monopol lub niewystarczającą ilość usługobiorców (w mieście, w którym jest pięć zakładów ślusarskich ceny będą niższe, niż w tym, które ma tylko jeden taki zakład). Zniesienie obowiązku zdawania państwowych egzaminów wpłynie znacząco na ograniczenie biurokracji – obecnie w wielu urzędach państwowych istnieją specjalne komórki organizacyjne zajmujące się jedynie nadzorem nad podległymi im zawodami. W pierwszej transzy zapowiedziano ułatwienia do 49 zawodów, dzisiaj ich wykonywanie wiąże się z pokonaniem wielu barier od administracyjnych po ekonomiczne. Wśród wymienionych zawodów - EGZAMINATOR OSÓB UBIEGAJĄCYCH SIĘ O UPRAWNIENIA DO KIEROWANIA POJAZDEM oraz INSTRUKTOR NAUKI JAZDY. Poniżej pierwsze Państwa opinie, ale także opinie czytelników wielu innych portali oraz prasy. Prosimy o dalsze - tygodnik@prawodrogowe.pl

EGZAMINATOR OSÓB UBIEGAJĄCYCH SIĘ O UPRAWNIENIA DO KIEROWANIA POJAZDAMI

e3b7de6fa8379b5e7230191fa6ef8b0b3cab65bb

(Fot.: PD@N 418-37)

Andrzej Szóstek(dyrektor WORD w Olsztynie):W wielu WORD-ach kadra egzaminatorów zaczyna ewoluować w kierunku TUV czy DEKRA. Rzecz w tym, że egzaminator jest również wykładowcą, rzeczoznawcą techniki samochodowej, czy biegłym w zakresie rekonstrukcji wypadków drogowych. I to jest moim zdaniem kierunek w jakim powinny się rozwijać ośrodki ruchu drogowego. A tak na marginesie to trudno mówić o deregulacji kiedy mamy “nadprodukcję” w tych zawodach. Tylko egzaminatorów wykształciliśmy taką ilość, że około 3000 czeka na pracę, której oczywiście - biorąc pod uwagę nieubłaganą demografię - nie dostaną.

 

Jacek Kobylański (dyrektor WORD w Siedlcach): Egzaminatorzy - to elita, którym ustawa o kierujących pojazdami stawia wysokie wymagania. Już obecnie występuje duża “nadwyżka” osób, które zdobyły uprawnienia ogromnym kosztem i nie mają szans na podjęcie pracy w WORD. Na moim biurku leży około 30 podań o zatrudnienie i szanse na ich skuteczność są znikome. Załóżmy, że po zmianach będzie leżało 100 takich podań, a ja będę mógł przyjąć jednego - dwóch rocznie. Czy nie bardziej komfortowa sytuacja byłaby gdybym wybierał z pięciu super przygotowanych kandydatów niż ze stu, o których prawie nic nie wiem. Na kim odbije się weryfikacja umiejętności wybranego egzaminatora? Po trzech latach wątpliwej praktyki w roli kierowcy, ktoś będzie decydował o dopuszczeniu kandydata do ruchu drogowego. To jakaś paranoja i ja na takie projekty patrzę z przerażeniem.

Marek Staszczyk (dyrektor WORD w Toruniu): “(...) w przypadku kandydata na egzaminatora, najlepiej, jeśli jest to osoba z wyższym wykształceniem kierunkowym, związanym z ruchem drogowym czy transportem w ogóle. W jednym wszakże punkcie regulacja będzie dobra - da bowiem możliwość zatrudnienia osoby z niższym wykształceniem, ale o bardzo dużym stażu w branży, na przykład za kierownicą ciężarówki. Taki człowiek mógłby egzaminować kandydatów na kierowców wyższych kategorii prawa jazdy - ciężarówek, autobusów. Dziś trudno w WORD-zie o takich fachowców.”

Krzysztof Tomczak (WORD Katowice): Przypominam sobie, że przeciętnie ginie na polskich drogach 11 osób i w tym jesteśmy w czołówce Europy licząc liczbę zabitych na współczynnik w proporcji zabitych na 10 tys. mieszkańców. Na dzisiaj nikt nie wskaże czy obniżenie standardów kwalifikacyjnych instruktora i egzaminatora obniży poziom umiejętności młodych kierowców. Przypomnę, że uzasadnieniu ustawy o kierujących zdefiniowano grupę kierowców do 24 roku życia, jako grupę podwyższonego ryzyka. Można domyślać się, że obniżenie progów doświadczenia i wykształcenia ogólnego szkoleniowców umiejętności polskich kierowców nie podniesie, jest natomiast prawdopodobne, że w trybie wchodzenia młodej kadry do pracy tą, jakość szkolenia obniży. Badań na ten temat nie przeprowadzono. Natomiast obniżenie, jakości szkolenia i egzaminowania po proponowanej deregulacji w zawodach związanych z tymi procesami jest wysoce prawdopodobne. Zatem eksperyment? Czy jest to eksperyment na "żywym człowieku?.

KUBA: Kto może być lepszym fachowcem egzaminatorem? Instruktor z np 20 letnim stażem osiągający dobre wyniki w szkoleniu czy magister muzyki po kursie przystosowującym go do zawodu egzaminatora z prawem jazdy kat/ B od 7 lat? Pozdrawiam

ZDUN: Likwidacja monopolu ITS - to dobrze. Obniżenie wymogów wykształcenia - to źle. Brak fachowości ludzi odpowiedzialnych to bardzo źle. Biurokratycznie bez zmian - to wszystko robi pomysły bez sensu.

G.: Deregulacja czy dezinformacja? Czy ktoś precyzyjnie może wymienić wymogi jakie będą obowiązywać? O ile w tabelce dot. instruktora NJ jest wymienione co go czeka to odnośnie egzaminatora już nie. Co oznacza zapis o dostosowaniu prawa do wymogów europejskich skoro nie można ich odszukać? Czy taki zapis w tabelce nie jest dalej furtką dla tworzenia kolejnych wymogów i barier? Bo skoro na instruktora wymieniono np. konieczność kursu i egzaminu to czemu taki zapis się nie znalazł przy egzaminatorze? No chyba, że faktycznie takich kursów i egzaminów nie będzie. Wątpię! Za dużo by pewne lobby straciło a na to nikt sobie nie pozwoli.

EGZ.: Każdy kto chce wykonywać jakiś zawód wcześniej musi nabyć pewnych umiejętności. Egzaminator to powinna być elita profesjonalistów a juz teraz zdarzają się pseudo-egzaminatorzy. Kryteria do wykonywania tego zawodu powinny być jeszcze wyższe (min 10 lat udokumentowanej jazdy a nie posiadania dokumentu uprawniającego do kierowania pojazdem w tym min 5 lat praktyki jako instruktor nauki jazdy).

WALDEMAR: Witam. Od kilku lat jestem instruktorem kat. A i B, a w 2010 r. zdałem egzamin weryfikacyjny na egzaminatora kat. B. Miałem wielką furę szczęścia bo zdałem za pierwszym podejściem teorię i praktykę. Niestety nie mam możliwości pracy jako egzaminator z powodu "braku wolnych etatów". Uważam, że przeprowadzanie egzaminów weryfikacyjnych to państwo w państwie. Na egzaminie teoretycznym oprócz oczywiście bardzo szczegółowych pytań z prawa o ruchu drogowym, rozporządzenia w sprawie szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców oraz instrukcji egzaminowania jest wiele pytań "z kosmosu". Podczas egzaminów praktycznych też jest wolna amerykanka. Wynik często jest uzależniony od "widzi mi się" egzaminujących. Oczywiście dla wszystkich, którzy się nie zgadzają z wynikiem istnieje możliwość odwołania się od oceny tylko, że raczej trudno będzie udowodnić swoją rację. Miejmy nadzieję, że kiedyś to w końcu zostanie uregulowane.

Wszystkim kandydatom na egzaminatorów życzę powodzenia.

Sławomir K.: Dobrze by było jak by zostały zniesione WORD-y a egzaminy odbywały by się w miejscu zamieszkania petenta. I egzaminator nie musiałby mieć wyższego wykształcenia, tylko mieć np. staż pracy kierowcy zawodowego np. 15 lat za kółkiem.

AnKo: ...skrócenie okresu posiadania uprawnienia do kierowania pojazdami rodzaju objętego szkoleniem z 3 do 2 lat... Ktoś, kto ma prawo jazdy od 2 lat i jeździł tylko na dyskoteki pożyczonym od ojca samochodem ma uczyć innych? SUPER. Jeszcze jedno. Zawsze mnie ciekawiło, dlaczego w Polsce nie możemy brać przykładu z krajów z rozwiniętą motoryzacją, np Wlk. Brytanii czy Niemiec.

CV: “po deregulacji poziom szkolenia podniesie się ponieważ obniży się próg dostępu do tego zawodu dla zawodowych kierowców. Kierowca zawodowy będzie miał łatwiejszy dostęp do zawodu egzaminatora i w końcu egzaminator będzie przewyższał wiedzą a w szczególności praktyką kursanta bo to co jest teraz to jest czeski film.”

INSTRUKTOR NAUKI JAZDY

dbd9ea425f9c7023a7b3dcde05335a552410f9dc

(Fot.: PD@N 418-36)

Andrzej Szóstek(dyrektor WORD Olsztyn):Myślę, że Minister Gowin nie wziął pod uwagę tego, iż instruktor jest nauczycielem pracującym w bardzo trudnych warunkach. Jeśli ten aspekt weźmie się pod uwagę to minimalne średnie wykształcenie staje się absolutnym minimum. Uważam również, że niezmiernie istotna jest tu również praktyka “za kierownicą” - na pewno na wyższym poziomie i to udokumentowana.

Jacek Kobyliński (dyrektor WORD Siedlce): Poluzowanie wymogów wobec kandydatów na instruktorów uważam za propozycję bardzo niebezpieczną i wręcz niemądrą. Są to przecież nauczyciele przygotowujący ludzi do bardzo odpowiedzialnej roli. Instruktor to najważniejsza osoba w procesie uzyskiwania uprawnień. Czy chcąc mieć dobrze przygotowanych absolwentów uczelni, należy obniżyć wymogi wobec kadry akademickiej. Czy magister po dwuletnim stażu wyszkoli dobrze kolejnego magistra. Czy dopuszczenie do zawodu instruktorskiego 20-to letniego chłopaka po zawodówce, który używał okazjonalnie samochód ojca - i to mądry pomysł? Już zbieramy efekty urynkowienia segmentu szkoleniowego, gdzie głównym kryterium wyboru OSK stała się nie jakość szkolenia, lecz cena za kurs nauki jazdy. Wiemy też jaki jest poziom szkolenia na kursach kwalifikacyjnych. Jeśli od przyszłego kandydata na instruktora wymagać będziemy przede wszystkim dobrego zdrowia i czystej kartoteki, a dopuścimy do zawodu ludzi bez odpowiedniego wykształcenia, kwalifikacji i doświadczenia, to przysłowie “uczył Marcin Marcina ...” będzie w tym zakresie jak najbardziej adekwatne.

Marek Staszczyk (dyrektor WORD w Toruniu): “System szkolenia i egzaminowanie kierowców jest wadliwy. Rząd próbuje uzdrowić sytuację. (...) Poziom szkolenia zapewne obniży się - kontynuuje dyrektor Staszczyk. - Na szczęście to właściciel szkoły jazdy czy szef ośrodka egzaminowania kierowców nadal będą decydowali o tym, kogo przyjmą do pracy.”

Tomasz Matuszewski(WORD Warszawa):nauczanie przepisów ruchu drogowego, a później sprawdzanie kwalifikacji wymaga zarówno pewnej wiedzy ogólnej jak i doświadczenia. (...) Projekt deregulacyjny dotyczący tych dwóch zawodów wydaje się nie do końca przeanalizowany. (...) deregulacja ułatwiająca dostęp do zawodów nie powinna obejmować instruktorów nauki jazdy.”

“Statystyki jasno wskazują, że młodość i brak doświadczenia to niebezpieczne połączenie. Żeby uczyć innych, trzeba samemu dobrze i bezpiecznie jeździć. (...) to m.in. niska ocena szkoleń kierowców spowodowała uchwalenie ustawy o kierujących pojazdami. Sprawa jest poważna, bo dotyczy miliona osób rocznie, które ubiegają się o uprawnienie do kierowania.”

Krzysztof Tomczak (WORD Katowice): Deregulacja to dość nośne społecznie hasło, teraz już chyba dość upolitycznione. Ścierają się w tym pomyśle dwie przeciwstawne modele zarządzania państwem. Pierwszy, to uwolnienie gospodarki od blokad administracyjnych i ułatwienie młodym dostępu do zawodów certyfikowanych. Druga opcja jest przeciwstawna pierwszemu modelowi, ciągłe podnoszenie standardów obsługi obywateli i zepchnięcie szarej strefy do narożnika.

Zawód instruktora nie jest łatwy. Od instruktora wymaga się kompetencji merytorycznych, zdolności pedagogicznych, dużej empatii. Sytuacje, w których znajduje się on na drodze często wymagają podwyższonej odporności psychicznej. Pomysł, o którym słyszałem, aby wymagania wstępne do tego zawodu zostały obniżone jest niefortunny. Zniesiony miałby być wymóg średniego wykształcenia a wymóg kwalifikacji do kursu polegający na  posiadaniu prawa jazdy skrócono by z trzech do dwóch lat. Średnie wykształcenie jest od dawna powszechne, nie proponujmy tego zawodu osobom, które nie posiadają certyfikatu powszechnie posiadanego wykształcenia.

Dużo można by tu pisać, o jakości szkolenia. Prowadziłem kiedyś warsztaty doskonalące umiejętność czynnych instruktorów. Znaczna część instruktorów uczestniczących w tym seminarium przyznała, że jedyną stosowaną metodą szkolenia praktycznego jest na bieżąco wyjaśnianie popełnionych błędów, niektórzy z nich wykazywali elementarną niewiedzą z metodyki szkolenia. Do dzisiaj na Górnym Śląsku słychać echa TVN-owskiego programu o nauce jazdy, która faktycznie była antynauką. Program ten ciągle może służyć jako przykład jak łatwo można obśmiać pracę instruktorów nauki jazdy. Krytyka jakości szkolenia nie rozwiązuje jednak problemu jakości w branży. Oparcie, jakości szkolenia na dobrze wykwalifikowanej kadrze, dobrze opłacanych szkoleniowcach jest jeszcze daleko przed nami.

Ustawa o kierujących podnosi wymagania wobec zawodów instruktora i egzaminatora. Między innymi rozszerza zakres niekaralności, wprowadza obowiązek dokształcania się w formie zorganizowanej, wprowadza niezbędne okresy pracy instruktorów do uzyskania statusu kwalifikowanego OSK. Propozycje ustawodawcy w kierunku deregulacji zawodów instruktora i egzaminatora idą pod prąd zmianom wynikającym z Ustawy o kierujących. W zasadzie obie te regulacje są sprzeczne wobec siebie.

Mariusz Wasiak(Komenda Główna Policji): “Nic dobrego z tego nie wyjdzie. Najpierw uchwalamy ustawę o kierujących pojazdami, która żąda więcej od instruktorów, a kiedy ta jeszcze nie weszła w życie, chcemy wymagania łagodzić.”

Jerzy Kociszewski(wiceprezes PDSSK, właściciel SJ “Modraczek” w Bydgoszczy): “Główną ideą tej liberalizacji jest chęć zwiększenia konkurencji i obniżenia cen kursów. (...) Ale już teraz jest więcej instruktorów niż można zatrudnić. (...)

Wojciech Jędraś(właściciel OSK we Wrocławiu): “Dwa lata doświadczeń to za mało, by uczyć innych. Instruktor jest jak nauczyciel. Wymagane od niego średnie wykształcenie daje gwarancję ogólnej wiedzy i umiejętności jej przekazania. (...) wymagania stawiane instruktorów należy zaostrzyć, np. co kilka lat weryfikować ich umiejętności praktyczne i zdolność ich przekazywania kursantom. (...)

INSTRUKTOR: To jest kpina. Cały czas wmawia się niską jakość szkolenia. Obwinia się instruktorów o wypadki, o słabą zdawalność i Bóg wie o co jeszcze! Nie chcę tutaj nikogo obmawiać, ale szlag mnie trafia, jak widzę gdy dziecko uczy dziecko. Już nie raz miałem sytuację, kiedy o mały włos skasowałaby mnie inna eLka, bo młody instruktor zajęty był pisaniem eSMSa i z głupim uśmieszkiem na twarzy, tłumaczy, że przecież jego kursant dopiero się uczy. Mogę zrozumieć bezrobocie, ale nie zrozumiem głupoty. Niech jeszcze uwolnią zawód policjanta. Chętnie zostanę szefem drogówki, by potem ścigać bezmyślnych i niedoświadczonych instruktorów nauki jazdy jakich przybędzie po zmianach. A kimże jest instruktor? Moim zdaniem jest nauczycielem. Ale żeby nauczać, sam musi mieć doświadczenie. A czy można mówić o doświadczeniu mając dwa lata prawo jazdy i w tym czasie przejechanych zero kilometrów?

INSTRUKTOR 1: Kolejna głupota. Zgadzam się z moim poprzednikiem. Będzie uczył Marcin Marcina. Gdzie podziała się praktyka udokumentowana w kierowaniu samochodem? Gdzie odpowiednie wykształcenie i kurs pedagogiczny? A po durnej nowelizacji będzie tak: niedoszkoleni zarówno kierowcy jak i instruktorzy, kto winny instruktor i przyszły kierowca. Więcej godzin na szkolenia, kto winny jak wyżej. Więcej wypadków na drogach, kto winny jak wyżej. A co na taki stan rzeczy sam pan minister?

ZK.instr.: Brawo tylko Tak dalej jedno Ministerstwo chce podwyższenia i doszkalania instruktorów w imię BRD a drugie obniża .A Rząd brawo będzie się szczycił spadkiem bezrobocia (złudnego)wynik będzie zawsze dodatni bo instruktorzy w większości są na samozatrudnieniu zapłacą zus a przy okazji kontroli skarbowej jakieś niedociągnięcia będą kary pieniądze szerokim strumieniem będą spływały do budżetu wynik (+) kto się będzie przejmował ludźmi będą przestępcami w myśl prawa a o pomyłki i uchybienia nie trudno. Pomyślmy teraz i niech P. Minister zada sobie trud ile jest instruktorów, a ilu jest czynnych instruktorów, a jaka jest płaca instruktora na własnym rozrachunku w dużych ośrodkach OSK juz podejmują pracę za 8 zl na godzi a jeszcze co niektóre ośrodki stosują kary pieniężne za brak zdawalności. Więcej zarabia pomocnik na budowie a odpowiedzialność. Dużo by gadać co na sercu leży. Tu nic innego tylko koledzy trzeba się zebrać i zacząć domagać poszanowania zawodu Instruktora Nauki Jazdy.

Piotr W.: Ciekawe jak zmiany wpłyną na Ustawę o kierujących oraz inne przepisy... Są jednak kraje gdzie w ogóle nie trzeba chodzić na kursy (USA) - może taki jest plan (o ile taki istnieje), likwidacja szkolenia w istniejącym systemie? Kto chce uczy się sam, a kto chce być uczonym przez zawodowców idzie do OSK?

PRZEMO: Dobrze wolny rynek, nie widzę powodów, żeby osoba, która ma pojęcie o tym jak kogoś nauczyć bezpieczeństwa poruszania się po drogach nie mogła tego robić, jeśli tylko będzie dobra w zawodzie będzie mieć klientów. Cieszy fakt, że zmienia się coś na plus, ale jak znam życie wszyscy będą protestować...

KIEROWCA: “W USA i Szwecji nauczanie młodego kierowcy prowadzi rodzic. Egzamin kandydata na kierowcę przeprowadza egzaminator specjalnej placówki. Pomimo, że obywatele tych krajów są o wiele bogatsi od Polaków, prawo jazdy jest tam wielokrotnie tańsze niż u nas i proszę mi nie mówić, że tam są gorsi kierowcy. Po naszym systemie szkolenia wyjeżdżają na drogę niedouczeni kierowcy i rodzice niejednokrotnie wypuszczają ich na drogę myśląc, że oni już umieją jeździć co niejednokrotnie doprowadza do nieszczęść. Czas najwyższy skończyć z tą głupotą i zmienić całkowicie system szkolenia kierowców.”

HEK: Jestem absolwentem Oficerskiej Szkoły Samochodowej [tak, samochodowe j!], prawo jazdy uzyskałem w 1964-tym roku, dzisiaj dysponuję kat. ABCDET, od 1969 r. zajmowałem się szkoleniem kierowców dla wojska. Od "zawsze" posiadam uprawnienia do szkolenia kandydatów na kierowców wszystkich kategorii [i robię to do dziś]. Przejechałem różnymi pojazdami bez wypadku i bez mandatu nawet nie wiem ile tysięcy kilometrów. W latach bodajże 1986-91 byłem czynnym egzaminatorem kandydatów na kierowców. Przeprowadziłem sporo egzaminów na wszystkie kategorie. I co? Ano w pewnym czasie postanowiono, że egzaminator musi legitymować się wyższym wykształceniem. Ja mimo matury i ukończonej szkoły oficerskiej takowego nie posiadam i uprawnienia do egzaminowania straciłem. Uzyskali je ludzie mający wykształcenie wyższe, ale w wielu przypadkach daleko odbiegające od kierunków związanych z samochodziarstwem i ruchem drogowym w ogóle. Wystarczyło mieć choćby wykształcenie np. muzyczne, byle wyższe i nieco praktyki za kierownicą malucha. Czy taki człowiek potrafi rzeczywiście obiektywnie ocenić umiejętności kandydata na kierowcę i jego zachowanie się za kierownicą w różnych drogowych sytuacjach? Czy potrafi zachować się sam? [Jak chociażby ów egzaminator z WORD w Kaliszu, który nie wiedział co zrobić i miotał się po kabinie samochodu gdy zdarzył się wypadek]. Panowie magistrowie nie umieją porozumieć się ze zdającymi używając słów niezrozumiałych dla czasem mniej wykształconej młodzieży, jak np. "proszę zawrócić wykorzystując przydrożną infrastrukturę [zamiast prościej-wykorzystując ten oto wjazd w podwórze]". No, ale miało być lepiej, a jest jak jest, tzn. ciągle 4-5 tys. zabitych na drogach każdego roku.”

Wasze komentarze:

Zachęcamy do wypowiedzi naszych Czytelników, osób najbardziej zainteresowanych nową propozycją rządu. Co myślicie Państwo o deregulacji? Czekamy - tygodnik@prawodrogowe.pl