Samochód po powodzi nadaje się tylko na złom - to jednoznaczna i druzgocąca ocena ekspertów motoryzacyjnych. Nie pomoże suszenie, czyszczenie itp. czynności. Na giełdach znajduję się jednak takie “atrakcyjne cenowo” oferty. Auta spod wody będzie można spotkać przez co najmniej kwartał. Potem zwykle znikają z obiegu handlowego, bo zaczynają być z nimi poważne problemy. Po kilku tygodniach auto, którego tak naprawdę nie da się dokładnie wysuszyć, zaczyna rdzewieć i gnić - mówi Jacek Bednorz, dealer Kia i Mitsubishi z Katowic, który może się uważać za eksperta, bo kilkadziesiąt samochodów, jakie otrzymał od firmy ubezpieczeniowej po powodzi dziesięć lat temu, nadawało się tylko do utylizacji. - Nie odważyłbym się sprzedać takiego auta nawet po gruntownym suszeniu. Jeśli po jakimś czasie pojawi się w nich nieprzyjemny zapach, bo maty wygłuszające potrafią przyjąć po kilkanaście litrów wody, to i tak pół biedy. Gorzej, że często odmawia posłuszeństwa elektronika i instalacja elektryczna. Samochód staje się niebezpieczny nawet na postoju. Łatwo o zwarcia, przebicia, a w konsekwencji pożar - wylicza. Na szczęście są sposoby, aby rozpoznać takie auto i nie dać się nabrać na okazję - radzi “Dziennik Zachodni”.
Jak rozpoznać auto po powodzi?Dużo może powiedzieć nam stan wnętrza kabiny pasażerskiej. Przede wszystkim panować w niej będzie nieprzyjemny zapach zgnilizny. Nawet najbardziej zdeterminowani nie będą w stanie usunąć go do końca. Bacznie przyjrzyjmy się tapicerce i desce rozdzielczej. Wszelkie zacieki, odbarwienia czy plamy powinny obudzić w nas czujność, że coś jest nie w porządku. Warto także odchylić tapicerkę, by poszukać tam odbarwień czy zacieków. Na desce rozdzielczej należy poporuszać przełącznikami i kratkami wentylacyjnymi. Jeżeli nie poruszają się płynnie - to kolejny zły znak. Wszelkie nieprawidłowości w działaniu radioodtwarzacza czy komputera pokładowego też dają dużo do myślenia. O powodziowej przeszłości samochodu mogą także świadczyć wszelkie odbarwienia lub zacieki na lakierze. Podobnie skontrolować warto kadłub silnika. Mogą się na nim znaleźć nie tylko zacieki czy odbarwienia, ale także rysy świadczące o tym, że próbowano go oczyścić. - Warto przyjrzeć się bliżej złączom elektrycznym, tzw. konektorom. Wszelka śniedź czy nalot na nich dają sporo do myślenia - dorzuca poradę Mirosław Zagroba z serwisu Fiata. W czasie przeglądu nie należy pominąć podwozia. Tam także mogą znaleźć się zacieki lub odbarwienia. - Jeżeli jednak tli się w nas choćby cień podejrzenia, że samochód został zalany przez powódź, przed kupnem najlepiej udać się wraz ze sprzedawcą do autoryzowanej stacji obsługi. Tam można najlepiej stwierdzić, czy samochód był zalany, czy nie - uważa Zagroba.