(Fot.: PD@N 402-22)
W wypadku motocyklowym zginął właściciel ośrodka szkolenia kierowcy “DRIVER” z Łodzi. I zaczęły się kłopoty kursantów, którzy byli w trakcie zajęć, a przed egzaminem wewnętrznym. Podpisując umowę zapłacili za zajęcia pełną kwotę, niestety dzisiaj nie mogą w tej szkole kontynuować zajęć. Lub nawet ukończyli cały kurs, ale zaświadczenia nie otrzymali. Wszyscy oni muszą zaczynać kurs od nowa i zapłacić kolejne pieniądze, bo wydział komunikacji nie wyraził zgody, by dokończyli kurs w innej autoszkole. - Pierwszy raz zdarzyła nam się taka sytuacja - mówi Jarosław Chwiałkowski, zastępca dyrektora wydziału komunikacji Urzędu Miasta Łodzi. - Tylko właściciel autoszkoły jest uprawniony do wydawania zaświadczeń o ukończeniu kursu na prawo jazdy, które uprawniają do podejścia do egzaminu, więc w tym przypadku nie ma go kto wydać. Nie możemy też zaliczyć kursantom części szkolenia, tak, aby mogli dokończyć naukę w innej autoszkole, bo przepisy na to nie pozwalają. W ogóle nie przewidują takiej sytuacji - tłumaczy Chwiałkowski. - Klientom tej autoszkoły mogę poradzić, aby zaczęli kurs od nowa, a zwrotu pieniędzy domagali się na drodze sądowej od spadkobiercy zmarłego właściciela. Chwiałkowski podkreśla, że gdyby w szkole był uprawniony do wydawania dokumentów kierownik, być może udałoby się uzyskać zaświadczenia. Jednak akurat w tej autoszkole wszystkim zawiadywał właściciel. Autoszkołę przejęła siostra zmarłego właściciela jednak na zasadzie zupełnie nowej działalności gospodarczej. Co oznacza, że nie może kontynuować kursów, które rozpoczął jej brat. - Mam nową firmę. Nie jestem spadkobiercą brata i nie mogę rozporządzać pozostawionym przez niego majątkiem. Spadek należy się jego dziecku, które ma kilka miesięcy. Pełnomocnikiem bratanka jest jego matka, partnerka mojego brata. Ona też nie może wypłacić kursantom pieniędzy od ręki, bo potrzebna jest do tego zgoda sądu - tłumaczy siostra zmarłego właściciela autoszkoły.
W sytuacji opisanej powyżej znalazło się około 100 osób. Łukasz Kucharski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi mówi, że rozumie ich sytuację, ale nic nie może zrobić bez podpisu. Urzędnik ministerstwa infrastruktury w rozmowie telefonicznej – jak donosi TVN 24.pl - przyznaje zaś, że nikt w resorcie nie zamierza w tej konkretnej sprawie interweniować, gdyż "stroną w tej sprawie są samorządy". - Jednocześnie potwierdzam, że ten zgłoszony wypadek będzie kanwą do analizy tej sytuacji. Być może niektóre przepisy wymagają dodatkowego doprecyzowania - dodaje. Jarosław Chwiałkowski przyznaje bez ogródek: "To jest luka w prawie". - Kursanci, którzy zapłacili za cały kurs z góry i nie odbyli wszystkich jazd, mogą domagać się zwrotu części należności za nieodbyte jazdy od spadkobierców zmarłego właściciela szkoły - mówi prawnik Bronisław Muszyński.