Legislacja

Jak chcesz parkować, to sobie odśnież

1 stycznia 2011

68114d57956b59f3d227210b97727f3ac07aeb41

(Fot.: PD@N 370-2)

O prawach, którymi rządzi się parkowanie na osiedlach, pisze w “Dzienniku Bałtyckim” Anna Dąbrowska.Skrzynka, a na niej naklejona kartka "Ja sobie odśnieżyłem. Jak chcesz parkować, to sobie odśnież" - to obrazek z Osowej. We Wrzeszczu kierowca znalazł za wycieraczką kartkę "To moje miejsce parkingowe, proszę przestawić samochód". I choć nikt nie może przejmować na wyłączność publicznego miejsca parkingowego, to ci, którzy przez kilka godzin je odśnieżali, uważają, że mają do tego prawo. Biedny może być ten, kto zdecyduje się to prawo naruszyć. - Jeśli ktoś umyślnie uszkodzi samochód stojący na parkingu, dopuszcza się przestępstwa uszkodzenia mienia - mówi podkom. Maciej Stemplewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Parkowanie w miejscu wcześniej odśnieżonym przez innego mieszkańca nie jest wykroczeniem. - To raczej sprawa międzyludzka, kwestia kultury kierowców - tłumaczy podkom. Stemplewski.

 

Wiesław Baryła, psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego Przyjęcie, że publiczne miejsce parkingowe jest naszą własnością, bo je odśnieżyliśmy, jest błędem. Ludzie myślą - wykonałem pewną pracę, więc mi się należy. Jednak w momencie, kiedy człowiek robi coś dobrego, robi to dla wszystkich. Nie może rościć sobie prawa do wyłączności na to miejsce, ale często ludzie myślą w ten sposób. Sądzą, że własnym wysiłkiem wykupują sobie prawo do własności. Poza tym zimą dochodzi jeszcze naturalne rozdrażnienie kierowców. Najpierw godzinę trzeba skrobać samochód, potem jest problem z wyjechaniem i jeszcze z wjechaniem, a do pracy trzeba zdążyć. To wszystko się kumuluje. Kierowcy są poirytowani, chcą odpocząć w domu, a tu ktoś zajął "ich" miejsce. Dlatego dość łatwo o spięcie między ludźmi. Istnieje też taki mechanizm, że ludzie cenią sobie własną pracę. Na tym m.in. opiera się fenomen składanych mebli, bo ludzie mają poczucie, że praktycznie sami je zbudowali. Te meble stają się takie własne, takie ich. Myślę jednak, że można wytłumaczyć komuś, że to miejsce parkingowe nie jest jego własnością, o ile ta osoba nie jest skrajnie rozsierdzona sytuacją.