
(536-72 fot. jola michasiewicz)
Z niepokojem odnotowaliśmy komunikaty prasowe informujące o rzekomych pojawiających się niepokojach podczas egzaminów państwowych na prawo jazdy. Powodem ma tu być przepis w rozporządzeniu dotyczącym egzaminów na prawo jazdy, według którego wydzielone z dotychczas istniejących zadanie egzaminacyjne - tzw. jazda po łuku. Tu z pierwszego zadania “przygotowanie pojazdu do jazdy” wydzielono czynności nazwane “ruszanie z miejsca i jazda pasem ruchu do przodu i do tyłu”. Czynności dotyczące tego ostatniego to: uruchomienie pojazdu, włączenie świateł, upewnienie się o możliwości ruszenia – wykluczenie prawdopodobieństwa spowodowania zagrożenia i ocena sytuacji wokół pojazdu. Jak komentują dziennikarze: jeżeli kursant włączy światła, zanim uruchomi silnik, egzaminator musi go oblać bo czynności mają być wykonywane w ściśle określonym porządku. Sami egzaminatorzy ucinają krótko – nie musi. W stołecznym WORD nie odnotowano podobnego przypadku. Czy rzeczywiście w kraju znane są sytuacje przerwania egzaminu, gdy zdający najpierw włączył światła, a dopiero potem uruchomił silnik?