Legislacja

Jest luka w ustawie

20 marca 2007

Powołując się na zanik pamięci lub zły stan zdrowia, można uniknąć rozprawy w sądzie 24-godzinnym – komentuje “Rzeczpospolita”. Prekursorem omijania nowej instytucji szybkiego sądu jest Robert S., radny PiS z Zielonej Góry. Prokuratura postawiła mu zarzuty znieważenia funkcjonariuszy i używania przemocy fizycznej. Grozi mu do trzech lat więzienia. Ale radny wyjaśnił, że z nieznanych mu powodów stracił świadomość, a całe zdarzenie spowodowało jego niekontrolowane zachowanie. Dzięki temu uniknął sądu. -Jego stan zdrowia wymagał potwierdzenia specjalistycznymi badaniami -mówi Jan Pardej z zielonogórskiej Prokuratury Okręgowej. - Nie można ich było przeprowadzić natychmiast i dlatego nie było tzw. sądu24-godzinnego. Zdaniem prokuratorów, z którymi rozmawiała "Rz", podawanie podobnych powodów może być metodą, za pomocą której sprawcy będą unikać przyspieszonego trybu osądzania. Zwracają oni uwagę na niespójność przepisów. - Sądy 24-godzinne rozpatrują sprawy w trybie uproszczonym - wyjaśnia Ewa Węglarowicz-Makowska z jeleniogórskiej Prokuratury Okręgowej. -W wypadku podejrzenia ograniczonej poczytalności natomiast wszczyna się śledztwo. A kodeks postępowania karnego wyraźnie mówi, że w trybie uproszczonym sprawy, w których prowadzone było śledztwo, rozpoznawane być nie mogą. Prokurator musi powołać wtedy dwóch biegłych psychiatrów i wyznaczyć adwokata z urzędu. Według wytycznych ministerstwa takie osoby należy przebadać niezwłocznie. Jak się okazuje, nawet to nie wystarcza do szybkiego osądzenia sprawcy. - W Lubinie pijany kierowca stwierdził, że leczył się psychiatrycznie -mówi Liliana Łukasiewicz z legnickiej Prokuratury Okręgowej. - Biegli przebadali podejrzanego w ciągu kilku godzin, ale sąd i tak wyłączył przyspieszony tryb postępowania. Sprawcy, który powie, że stracił świadomość, miał pomroczność jasną lub leczył się psychiatrycznie już po przedstawieniu mu zarzutów, nic nie grozi. -W tym czasie majuż status podejrzanego, może przyjąć dowolną linię obrony, a jedyna sankcja to pozbawienie go adwokata z urzędu - mówi Węglarowicz-Makowska. Zdaniem prokuratorów na razie takie przypadki są sporadyczne. Również, jak mówi Joanna Dębek z Ministerstwa Sprawiedliwości, takie sygnały od prokuratorów nie docierają. Głośno o nich za to w mediach. Oprócz przypadku radnego Roberta S. opisano sprawę Dariusza K., sulęcińskiego działacza PiS i dyrektora liceum, którego policja zatrzymała nietrzeźwego za kierownicą. W tym wypadku uniknął on przyspieszonego trybu, bo lekarz w izbie przyjęć stwierdził, że jego stan zdrowa nie pozwala na osadzenie go w izbie zatrzymań. To kolejny sposób na unikanie sądów 24-godzinnych. Ale może być nim nie tylko zgłaszanie chorób neurologicznych czy psychicznych czy nawet układu krążenia, wymagających dłuższych badań -alarmują prokuratorzy. Przewidują też, że spory kłopot sprawią także wnioski dotyczące świadków, do których dotarcie może być trudne w krótkim czasie. - To jednak linia obrony, z którą spotykamy się w normalnej procedurze - zaznacza prok. Pardej.

Słowa kluczowe sądy 24-godzinne