Uchwalony dnia 24 września rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług przekazano Prezydentowi i Marszałkowi Senatu. Przypomnijmy, iż sejm zwolnił z podatku usługi nauczania języków obcych. Usługi edukacyjne nadal pozostaną zwolnione z podatku VAT. Jednak według nomenklatury unijnej działalność szkół jazdy nie mieści się w katalogu usług edukacyjnych - tłumaczy Magdalena Kobos, rzecznik prasowy Ministerstwa Finansów. Pomysł wywołał burzliwe protesty, bo szkoły języków obcych stały przed perspektywą podwyższenia ceny o 22 proc. kursu w trakcie jego trwania. W dodatku w przeciwieństwie np. do szkół jazdy, które mogą sobie odliczyć np. VAT za samochód, szkoły językowe niewiele mogłyby odliczyć od podatku - najwyżej VAT od czynszu za lokal. Sprawa odliczeń nie wydaje się jednak szefom osk jednoznaczna. Powstaje pytanie, jak odliczyć VAT od paliwa. Trzeba po każdej jeździe tankować samochód - mówi Maciej Kulka, właściciel szkoły nauki jazdy w Lublinie. Inaczej nie da się tego zrobić, jeśli dwie pierwsze godziny jazda będzie się odbywała z klientem skierowanym przez Urząd Pracy, a dwie kolejne - z klientem objętym VAT-em - dodaje.
O planowanym zniesieniu zwolnienia z podatku VAT wiele mówiło się w grudniu ubiegłego roku. Ulgi nie uchwalono, sprawa przycichła. Dzisiaj jest już uchwalona. Właściciele szkół jazdy zapowiadają podwyżki. - Będzie to duże obciążenie dla Ośrodków Szkolenia Kierowców - mówi Jerzy Giec, prowadzący jeden z przemyskich OSK-ów.- Na pewno wzrosną ceny za kursy, a już teraz sporo kursantów ma kłopot z zapłaceniem za nie - dodaje. - Często zdarza się, że kursanci korzystają z możliwości płacenia na raty. Kiedy ceny kursów wzrosną, będzie z pewnością jeszcze gorzej - prorokuje. W tej chwili średnia cena za kurs w Przemyślu i okolicach to 1000-1100 złotych na kat. B. kursy dla kierowców autobusów i ciężarówek są droższe. Po wzroście cen kursów o ponad 20 proc. będzie na nie stać mniej Polaków, niż teraz. - Mamy świadomość takich konsekwencji, ale nie mamy na to wpływu - zauważa prowadząca szkołę jazdy w Przemyślu, Beata Bugiera.
W ustawie pozostawiono jednak pewne furtki. Przede wszystkich istnieje zapis mówiący, że podatkiem obłożone zostaną tylko firmy o przychodach w bieżącym roku przekraczających 150 tysięcy zł. Część dużych firm może się podzielić, tak by zmieścić się w limicie. Natomiast szkoły, które tego z różnych przyczyn zrobić nie mogą lub nie chcą (np. te firmowane przez Ligę Obrony Kraju), ze względu na znaczną dysproporcję cen, mogą przestać być konkurencyjne. Tymczasem - jak komentuje portal INTERIA.PL - to duże szkoły mają najczęściej lepszy sprzęt, jak i warunki do nauki jazdy (lepsze i młodsze samochody, sale konferencyjne, projektory, lepiej wykwalifikowaną i lepiej opłacaną kadrę itp.). Kierując się ceną, spora część osób może zapewne przejść do szkół najmniejszych i najtańszych, o niewielkich obrotach, a więc i doświadczeniu, gdzie zapewne będzie im trudniej nauczyć się jeździć tak, by bezproblemowo i bez konieczności wielokrotnych powtórek, zdać egzamin, a następnie zostać dobrymi i bezpiecznymi kierowcami. Na szczęście w kręgach rządowych przewidziano taką ewentualność i dlatego również duże szkoły będą miały szanse na zwolnienie z VAT-u. By je uzyskać, szkoła będzie musiała zdobyć akredytacją przyznawaną przez kuratorium oświaty. Akredytacja taka da prawo do zwolnienia z podatku VAT, a jednocześnie przyznawana będzie tylko szkołom, które zagwarantują wysoki poziom szkolenia. Jakie będą kryteria, na podstawie których akredytacja będzie przyznawana, kto je będzie oceniał i ile akredytacja będzie kosztować - na razie nie wiadomo.