Młodzi motocykliści giną w wypadkach. Czy problem rozwiąże przepis, by prawo jazdy wydawać od 24. roku życia? - Mam jak najgorsze doświadczenia z bardzo młodymi ludźmi. Szybciej jeżdżą niż myślą - twierdzi Mirosław Łukaszewicz, instruktor nauki jazdy z wieloletnim stażem. Jego zdaniem zło tkwi w tym, że za stosunkowo nieduże pieniądze można kupić motor o wielkiej mocy. - Gdy wsiada na niego 18-latek, kompletnie nieprzygotowany do jazdy taką maszyną, to pozwalamy mu na samobójstwo - ocenia instruktor. I jest za szybkim wprowadzeniem ograniczeń wiekowych dla kierujących dużymi motocyklami. Popiera pomysł Tomasz Piętka z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Potwierdza, że w ślad za modą na motory nie nadążają polskie przepisy. Tymczasem w Wielkiej Brytanii najpierw dostaje się prawo jazdy na motocykl o pojemności silnika nie większej niż 125 cm sześc. Okres próby trwa minimum dwa lat, a maszyna jest oznaczona czerwoną literą "L". Po dwóch latach kierowca zdaje kolejny egzamin uprawniający do jazdy. W Niemczech dwa lata trzeba jeździć na maszynie, która ma nie więcej niż 34 KM (dla porównania ścigacz ma ok. 130 KM). Ministerstwo Infrastruktury przygotowało projekt zmian ustawy o kierujących pojazdami. Przewiduje m.in. podniesienie do 24 lat dolnej granicy wieku, w którym można otrzymać prawo jazdy na motocykl. Teraz o prawo jazdy na dużym motocyklu (o pojemności silnika powyżej 125 cm sześc.) może starać się już 18-latek. Mniejszymi motorowerami mogą jeździć nawet 16-latkowie. Niestety, nic nie zapowiada, że nowe przepisy szybko wejdą w życie. - Projekt jest opiniowany przez specjalistów z zakresu ruchu drogowego - informuje Justyna Bracha-Rutkowska z ministerstwa.