

(Fot.: PD@N 482-3-2 i 3)
Szykuje się prawdziwa rewolucja w prawie drogowym - donosi “Gazeta Prawna. Dalej dowiadujemy się, iż Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju oraz Spraw Wewnętrznych zgadzają się na podniesienie sankcji za przekroczenie prędkości na drodze. Poselski projekt nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym i niektórych innych ustaw przewiduje nie tylko zwiększenie kar za nadmierną prędkość w obszarze zabudowanym (szczególnie dla recydywistów),ponadto jest propozycja zastąpienia mandatów karami administracyjnymi, odebrania strażom miejskim uprawnień do używania fotoradarów. Projekt nie jest jeszcze opublikowany. Jak udało się dowiedzieć "DGP", projekt zyskał już akceptację wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, potrzebne będą jeszcze uzgodnienia z MSW. - Ministerstwo popiera kierunek zmian zaproponowanych przez autorów projektu ustawy, tym bardziej że jest on zbieżny z działaniami resortu w zakresie uporządkowania spraw związanych z kontrolą ruchu drogowego - miał powiedzieć Marcin Jabłoński, podsekretarz stanu w MSW. Rewolucja w wysokości kar to propozycja stosowania zasady odsetek od średniego wynagrodzenia. Np. za przekroczenie o 10 km/godz. - grzywna 1,5 proc. średniej pensji w roku poprzednim. Zacytujmy jednak za dziennikiem: Kary będą więc rosły tylko wtedy, gdy zwiększał się będzie poziom zarobków Polaków. Jak podkreśla Stanisław Żmijan, wprowadzenie nowych przepisów nie będzie oznaczało od razu drastycznej podwyżki kar. Recydywiści mają płacić kary podwyższone o 50% i więcej, co da np. 2 tys. zł za czwarte wykroczenie. Informację konkludujmy słowami Macieja Wrońskiego, prawnika ze Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego: - Samo podwyższanie kar nie przynosi żadnego rezultatu i nie prowadzi do zmniejszenia liczby przypadków przekraczania prędkości, a co za tym idzie zwiększenia poziomu bezpieczeństwa na drogach. Funkcja prewencyjna kary nie zależy od jej wysokości, tylko nieuchronności - mówi. I odwrotnie. Nawet niska kara w sytuacji, gdy prawdopodobieństwo ukarania jest bardzo wysokie, powoduje, że przepisy są przestrzegane. Klucz leży więc nie w zaostrzaniu przepisów za przekraczanie prędkości, lecz w zwiększeniu liczby policyjnych kontroli drogowych - dodaje prawnik.