(Fot.: PD@N 396-69)
Policja i rzeszowski sanepid uświadamiały kierowcom szkodliwość palenia, szczególnie podczas jazdy samochodem. Prowadzono działania w ramach projektu "Odświeżamy nasze miasta. TOB3CIT" (Tobacco Free Cities). Podczas kontroli pojazdów rozdawano ulotki z informacjami dotyczącymi niebezpieczeństw, jakie stwarza na drodze kierowca palący papierosy podczas jazdy, jak i zagrożeń związanych z następstwami zdrowotnymi palenia. Sama widziałam niedawno obrazek, który mną wstrząsnął. W samochodzie na tylnym siedzeniu w foteliku siedziało dziecko, a na przednich siedzeniach dwoje rodziców. Oboje palili papierosy. Dziecko zabezpieczone przed skutkami ewentualnego wypadku, ale zatruwane przez własnych rodziców dymem tytoniowym. To najlepszy dowód na to, jak bardzo potrzebna jest taka akcja - mówi Dorota Gibała z wojewódzkiej stacji sanepidu. Zgodnie z przepisami zakaz palenia obowiązuje kierowców autobusów, busów, taksówek. Nie zabrania jednak palenia w prywatnym samochodzie.
- Palenie w samochodzie to zagrożenie bezpieczeństwa. Nawet sekunda nieuwagi, kiedy np. wyjmujemy papierosa z paczki albo zapalamy go. Przez chwilę samochód jedzie bez naszej kontroli. A trzeba pamiętać, że auto jadące 50 km/godz. w dwie sekundy pokonuje 28 m. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: odpalamy papierosa podczas jazdy albo strzepujemy popiół, siłą rzeczy koncentrujemy się na tej czynności, a z drogi podporządkowanej wyjeżdża nagle samochód ciężarowy. Nie mamy czasu na reakcję, bo nie skupiamy się na prowadzeniu samochodu. Co z tego, że to nie my łamiemy przepisy, mamy pierwszeństwo, skoro nie zdążymy uniknąć wypadku, bo palimy. Niestety, wiele jest na cmentarzach nagrobków, gdzie mogłyby widnieć napisy: "miał pierwszeństwo". Chcemy to uświadomić kierowcom - mówi Zbigniew Kocój z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.