Analizując wypadek autokaru pod Berlinem w którym zginęło 14 osób przedrukowaliśmy lict poświęcony korzystaniu z pasa rozbiegowego. Według niemieckiej policji do tej straszliwej kraksy doszło z winy prowadzącej mercedesa, która chcąc włączyć się do ruchu zamiast jechać pasem rozbiegowym od razu znalazła się (być może w wyniku poślizgu) na prawym pasie autostrady. I apel: apeluję do rodaków, którzy jeżdżą niemieckimi autostradami (polskimi zresztą także). Gdy widzisz kierowcę starającego się włączyć do ruchu z pasa rozbiegowego ZWASZE zrób mu miejsce. Oczywiście, gdy upewnisz się, że nie zajedziesz nikomu drogi! Z poważaniem Maria O. Poniżej podaliśmy też następujący opis:
Pasy rozbiegowe najczęściej spotkać można na autostradach, ale też np. przy wyjazdach z wielu stacji benzynowych, czy za skrzyżowaniami coraz częściej wyznaczane są specjalne pasy do rozpędzania. W teorii powinny ułatwiać szybkie i bezpieczne wjechanie na sąsiedni pas. Zasada jest bardzo prosta. Wszystko sprowadza się do zminimalizowania różnicy prędkości pomiędzy autem, które porusza się po pasie do rozpędzania i tym, które jedzie pasem sąsiednim. Sprawne wykonanie tego manewru oznacza, że auto wjeżdżające z pasa rozbiegowego na pas sąsiedni ma praktycznie taką samą prędkość jak inne auta. Niestety, wielu kierowców na pasie rozbiegowym nie rozpędza się, ale zwalnia w oczekiwaniu na odpowiednio dużą wolną przestrzeń. W skrajnych przypadkach, gdy kończy się “rozbiegówka”, po prostu wjeżdżają na sąsiedni pas, zmuszając innych uczestników do gwałtownych manewrów. Jak może skończyć się wjazd na pas z prędkością 20 km/h, podczas gdy inne auta jadą 130 km/h, nietrudno sobie wyobrazić! Błędem jest także ślamazarne przyspieszanie na pasie rozbiegowym i kontynuowanie powolnej jazdy bezpośrednio po zmianie pasa. O ile w mieście może to mieć mniejsze znaczenie, choć też drażni, o tyle na autostradzie jest wręcz niebezpieczne.
W Polsce wielu instruktorów nauki jazdy nie potrafi z nich korzystać, trudno się zatem dziwić, że nie robią tego kursanci – po uzyskaniu uprawnień przyszli kierowcy – komentuje “Auto Świat”. Dodajmy, że w kodeksie drogowym nie ma ani słowa na temat "pasów rozbiegowych" i "wyłączeniowych".
A oto wypowiedzi naszych Czytelników:
Bogusław Sz.: Pas rozbiegowy? A cóż to za nazwa? Czy po takim pasie się biega??? Taki portal powinien świecić wzorową poprawnością! Zapewne chodzi o pas włączania...
Tadeusz M.: Witam. "Wszystko sprowadza się do zminimalizowania różnicy prędkości"... Dokładnie Tak! Ale..."W Polsce wielu instruktorów nauki jazdy nie potrafi z nich korzystać, trudno się zatem dziwić, że nie robią tego kursanci"... i tu też się zgadzam (chociaż też jestem instruktorem). Dlaczego, tak jest? Jednym z powodów jest oszczędność paliwa, cena kursu w wielu przypadkach na granicy opłacalności lub poniżej (890 -1100) przy czym jak wiadomo realny koszt to 1200-1400 zł. Instruktorzy szukają oszczędności, uczą "przyspieszania" wykorzystując do 2500 obrotów silnika - modna ostatnio EKO-JAZDA :) prędkość max jaką uzyskują w ten sposób kursanci to ok. 70 km/h!!! Zauważam ten problem u kursantów z innych ośrodków przychodzących po niezdanych egzaminach na szkolenie uzupełniające lub dodatkowe, widzę też jak w czasie szkolenia rozpędzają się "elki", szczególnie chodzi mi o sytuację na drogach poza obszarem zabudowanym, gdzie inne pojazdy jadą o ok. 20 km/h więcej niż to jest dozwolone - ale to norma. Więc apeluje do wszystkich kolegów i koleżanek instruktorów: dodajcie te 50 zł do tych tanich kursów i rozpędzajcie samochody "kręcąc" silniki do min. 4000 obrotów, a lepiej wyżej! niech kursant nauczy się przyspieszać! Sprawdźcie kiedy wasze auto ma max moment obrotowy i kiedy osiąga max moc (a to jest ok. 5 000-6 000). Pozdrawiam Tadeusz M.
Maksymilian: W teorii wszystko "fajnie". Natomiast kłopot pojawia się przy rzeczywistym korzystaniu z "pasa rozbiegowego":
- jedna rzecz, z którą w zupełności się zgadzam kulturalnie jest dopomóc włączyć się na pas główny. Niestety to ciągle rzadkość.
- druga rzecz to prędkości. np. pas włączeniowy dopuszczalna prędkość 50 km/h rozpędzamy się i... musimy zwolnić lub zatrzymać się gdyż ulicą mkną samochody po 70-80 km/h.
- trzeci kłopot nabieramy prędkości na "pasie rozbiegowym", a "mistrz kierownicy" ścina po linii ciągłej i wyjeżdża bezpośrednio na główną drogę i dopiero zaczyna się rozpędzać blokując nam wyjazd...
Niestety jeszcze bardzo długa droga edukacji przed nami...
Ryszard W.:Jestem właścicielem OSK Lingwista w Gorzowie Wlkp. i chyba jedynym, który uczy rozpędzania na takim pasie, wiele “elek” właśnie zwalnia i zatrzymuje się nawet, no ale ja jeżdżę autem od 40 lat.
Władysław T.: Nie odkryję żadnej tajemnicy, jeśli powiem, że żeby zostać instruktorem nauki jazdy trzeba mieć zaledwie trzy lata prawo jazy. W moim skromnym odczuciu jest to skandal i działanie prowadzące do rozbicia całej Polskiej motoryzacji. Instruktor nauki jazdy to: nauczyciel i wychowawca. To on pokazuje i kształtuje przyszłego kierowcę, to od niego zależy jakie nawyki zostaną zaszczepione przyszłym kierowcą. "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". To nie mój wymysł. Zdaje się nie potwierdzać przysłowie: "mądry Polak po szkodzie". U nas można by raczej powiedzieć, że i przed szkodą i po szkodzie...". Pozdrawiam Władek.