O “egzaminatorze – niby lekarzu” w marcu br. pisała prasa lokalne i nie tylko lokalne, my tę informację także przybliżyliśmy. W efekcie stresującego egzaminu, kandydatka na kierowcę nie zdała, nadto wyszła z egzaminu z zapisanymi przez egzaminatora lekami uspakajającymi. Zdająca złożyła skargę. Urząd Marszałkowski – na podstawie nagrań - uznał, że gdyby nie zachowanie egzaminatora, egzamin mógł się zakończyć zaliczeniem. Nakazano, by WORD nieodpłatnie powtórzył egzamin. Jak informuje “Dziennik Łódzki” - szef WORD Zbigniew Skowroński obejrzał przebieg egzaminu: Zachowanie egzaminatora było poniżej krytyki. Zdegradowałem go z funkcji egzaminatora nadzorującego na zwykłego egzaminatora. Nie zwolniłem go tylko dlatego, że do tej pory cieszył się dobrą opinią. Cały czas obserwuję jego pracę. Jeśli jeszcze raz zdarzy mu się podobny incydent, zostanie zwolniony – tłumaczył dziennikowi Skowroński. I tu nie koniec, jest dalszy ciąg: egzaminator złożył skargę do sądu pracy przeciwko dyrektorowi o niesłuszne zdegradowanie w pracy. “Polska dziennik Łódzki” dotarł do egzaminatora. Ten jednak odmówił dziennikarzom rozmowy.
Dziennik podaje następującą statystykę: do 12 maja Urząd Marszałkowski w Łodzi przyjął 81 skarg, z czego 33 oddalono. Cztery uznano za zasadne. W jednym egzamin unieważniono z powodu awarii kamery. Pozostałe 43 skargi są cały czas rozpatrywane.