Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS oczekuje na opinie swoich Czytelników. Czy rzeczywiście poziom szkolenia w szkołach jazdy jest tak niski jak to ocenił ostatnio raport Najwyższej Izby Kontroli, czy rzeczywiście proponowane zmiany spowodują podniesienie jakości usług świadczonych przez ośrodki szkolenia kierowców? Czy...
Państwa opinie i wypowiedzi mogą przyczynić się do zmian w projekcie ustawy,
który czeka w Sejmie na swoje pierwsze czytanie.
Piszcie do nas, Wasze listy będziemy publikowali w kolejnych numerach tygodnika:
Oto kolejne Państwa wypowiedzi:
FIGIFIG:Trzeba wziąć po uwagę jeszcze takich instruktorów, którzy napędzają sobie koniunkturę i celowo na kursie nie uczą np. parkować. Na koniec kursant ma nietęgą minę jak instruktor mówi mu, że ma wykupić cegiełkę za 500 zł bo nie dostanie zaświadczenia. Można zejść z ceny za kurs, a później odbić to sobie. Pozdrawiam uczciwych.
RUFIOO: Jeśli prezes mówi, że szczegółowa kontrola pracy wszystkich instruktorów i osk "TO PARANOJA", to w jakim celu jest to stowarzyszenie? dba o co? przecież w proponowanej ustawie wreszcie ktoś zmusił urzędników do pracy, aby szkolenie odbywało się tak jak należy, w taki sposób jak jest to wymagane na przecież jasnych i prostych zasadach wynikających z instrukcji egzaminowania. Swoją drogą, jeśli osoba nie potrafi wykonać zadań, które powinna znać i wiedzieć, że będą to jak jej dać PJ? A zadania z instrukcji nie są z kosmosu, tylko są to najzwyklejsze problemy jakie mogą się pojawić na drodze. Dlaczego obarczać winą za oblany egzamin egzaminatora i word? To nie oni ich dopuszczają do zapowiedzianego sprawdzianu - sprawdzianu ze ściągą... Zadania na egzaminie są dostępne więc niezdanie go nie można łączyć z miesiącami czy niżem demograficznym, tylko ze słabym przygotowaniem, a przypominam, że instruktor nie musi się podpisać pod wszystkim jedyne z czym należy się zgodzić to cena minimalna. Wykluczy ona słabych ze szkolenia kierowców. Jeśli cena będzie taka sama wszędzie, to klienci przyjdą do najlepszych, a nie najtańszych, co pozwoli się im rozwijać. Pozdrawiam
KIEROWNIK OSK: Wielkim problemem jest to, że środowiska instruktorów i egzaminatorów nie potrafią się dogadać. Jedni krzyczą, że dobrze szkolą, tylko egzaminatorzy się czepiają. Proces szkolenia jest jeden, tylko za poszczególne etapy odpowiedzialne są różne osoby. Jest bardzo dużo nieuczciwości wśród instruktorów (jak może kosztować kurs 999 zł, jeżeli jest obowiązkowych 30 godz. szkolenia praktycznego, a najniższa stawka za godz. wynosi 40 zł, a gdzie szkolenia teoretyczne) egzaminatorzy też mają argumenty w postaci instrukcji egzaminowania, która jest zła, natomiast nie wszyscy mają pojęcie o szkoleniu (w Europie mamy najbardziej restrykcyjny egzamin, a śmiertelność na drogach najwyższa, czyli mechanizmy biurokratyczne, nie działają. Propozycje w projekcie ustawy o kierujących jeszcze je zwiększają). Urzędy, które ogłaszają przetargi - powiem wprost - wspierają firmy "krzak", jeżeli liczy się tylko cena na przetargu i nic więcej, to dobry ośrodek z pełną infrastruktura nie ma szans, ale tego nikt nie sprawdza i nikogo to nie interesuje. Wolnym rynkiem nie możemy się zasłaniać, gdy chodzi o poprawę bezpieczeństwa, skończą się oszustwa, a klienci zaczną wymagać tego, za co płacą.
ADAM:Szkoda, że wygląda na to, że tylko kasa się liczy. Dumne, głośne słowa o bezpieczeństwie i .... wara od mojej kasy. I od tego jak szkolę. To moje i tyle. Z propozycji podoba mi się najbardziej jedna cena za dowolną ilość egzaminów. Rewelacja. Wtedy już nie trzeba będzie szkolić w OSK, wystarczy brać kasę za "papierek" czyli Zaświadczenie, że kursant coś skończył i się nadaje. Ktoś, kto to wymyślił ma głowę!!!!!! A zdający po wielu egzaminach czegoś się może nauczy. Tyle, ze OSK będą zbędne!
PS: Zdumiewające, że zamiast merytorycznej dyskusji są takie propozycje. Solidni kandydaci na kierowców i tak wiedzą, że to oni muszą się nauczyć. Tyle, że aktualnie mają problem ze znalezieniem dobrego Ośrodka. Już dawno powinna być urzędowa cena za szkolenie. I chyba powinno się zrezygnować z podwyższania minimalnej ilości godzin szkolenia. To tylko kasa dla cwaniaków. Za to większy nacisk powinien być położony na szkolącego się i jego umiejętności. To właśnie decyduje o jego bezpiecznej jeździe. Wzajemne ataki czy animozje niczego nie poprawiają. Również zapisy o urzędniczym nadzorze mamy wspaniałe. Jak wygląda rzeczywistość, każdy może zobaczyć.
MAREK K.: Cały czas mówi się o złym systemie szkolenia kierowców, o statystykach i o zdawalności. Proszę się zastanowić, kto szkoli kandydatów na egzaminatorów? Przecież ich szkolą egzaminatorzy, którzy to wieszają psy na instruktorach, że nie potrafią, że źle uczą itp. Dlaczego nikt nie ujawni statystyk i zdawalności egzaminów na egzaminatorów. Niech pokażą, za którym razem zdaje się egzamin na egzaminatora. Czyżby jakość tych szkoleń była tak żenująca.
MONIKA M.:Analiza statystyczna naruszeń popełnionych przez osoby przeszkolone w danym ośrodku. To jest obarczanie winą instruktorów za nieprawidłowe parkowanie w miejscu przeznaczonym dla niepełnosprawnych? Albo, co gorzej, za przekraczanie dozwolonej prędkości bądź za spowodowanie wypadku... A gdzie egzaminatorzy? Wyrocznia, która stwierdza, że dany petent ma prawo legalnie uczestniczyć w ruchu drogowym nie narażając siebie i innych na niebezpieczeństwo? To tak jakby winić nauczyciela za niezdaną maturę ucznia. Panowie, kursant, który stracił prawo jazdy w miesiąc po jego uzyskaniu za trzykrotne przekroczenie dozwolonej prędkości dobrze wiedział co czyni, a świadomość kierowców nie jest omotana tym co mówił instruktor szkolący do egzaminu. Nie możemy brać odpowiedzialności za innych, potwierdza to słynny wyrok skazujący kursantkę w czasie nauki jazdy za spowodowanie wypadku. Z pewnością nie tędy droga do poprawy jakości szkoleń w OSK. Co do skarg - jestem za. Niestety w tym momencie niewielu kursantów w ogóle wie o takiej możliwości, jeszcze mniej ją stosuje. Każdy, bowiem powinien mieć prawo do złożenia zażalenia za nieprawidłowy tryb szkolenia. Ja tylko bym dodała jeszcze jakiś czynnik oceniający pracę samych instruktorów, bo niestety po zdanym egzaminie instruktorskim nikt nie sprawdza czy instruktor dobrze szkoli czy nie, zakłada sobie szkołę, szkoli kursantów i wmawia im, że ciężko jest zdać za 1 razem. Więc ludzie nie zdają po 6-8 razy i przytakują, że to ciężki egzamin. Trafiła do mnie ostatnio taka Pani, która 7 razy z placu nie wyjechała - niestety dlatego, że była nauczona jechać na łuku na pamięć- wiec zmieniła instruktora dopiero, gdy zasugerował jej to sam egzaminator. Niestety w mniejszych miejscowościach jakość szkoleń czasami jest na zatrważającym poziomie... a rankingów powiatowych niewiele można znaleźć.