Firma Sygnity chce pozywać WORD-y, a starostwa - państwo. Wygląda na to, że na niewiele się zda proteza legislacyjna ministra transportu Sławomira Nowaka, która miała tymczasowo umożliwić większości wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego egzaminowanie kandydatów na kierowców w trybie awaryjnym - czytamy w “Dzienniku”. Chyba nie jest tak do końca, ośrodki egzaminowania musiały mieć rezerwową procedurę kontaktu ze starostwem i tę wprowadziły na dzisiaj i inne przyszłe sytuacje zmienione rozporządzenia. Do ośrodków zgłaszają się kandydaci na kierowców a PWPW nadal blokuje konkurentowi dostępu do interfejsu systemów stosowanych w starostwach. Przypomnijmy za dostęp do niego PWPW zażądało od Sygnity 25 tys. zł netto rocznie. Propozycja nie spotkała się z aprobatą. Tak więc mamy “protezę”. Kandydat przychodzi do WORD, składa oświadczenie o prawdziwości danych podanych wcześniej w starostwie. Pracownicy starostwa ręcznie spisują informacje “papierowe” otrzymane z ośrodków egzaminowania. Tymczasem na linii dostawców i odbiorców systemów informatycznych mowa jest o zrywaniu umów, wykorzystywaniu pozycji monopolisty, odszkodowaniach za niedziałający system, rekompensatach za poniesione koszty. Uczestnicy tych działań składają doniesienia do UOKiK lub są wzywani do wyjaśnień w postępowaniu prokuratorskim. Są też rozwiązania pośrednie - jeden z WORD analizuje pozostanie przy systemie ITS/SYGNITY i jednocześnie zakupu dostępu od PWPW, tylko czy tak być powinno? Krytycznie do “protezy” odnoszą się starostwa. Nie podoba im się, że rząd dopuścił procedurę awaryjną, która dla urzędników wiąże się z dłuższymi procedurami i koniecznością zatrudniania dodatkowych urzędników, czyli dodatkowymi kosztami. Starostowie poniosą koszty takiego rozwiązania. Niewykluczone, że wejdą na drogę sądową przeciwko Skarbowi Państwa o zwrot tych kosztów - zapowiada Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem sytuacja w WORD-ach to przykład złej praktyki, z której trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość. - Rury są, woda jest, tylko ktoś musi odkręcić kurek, by ta woda popłynęła. Ale kurek trzyma PWPW, które zapewnia, że go odkręci, dopiero gdy Sygnity mu za to zapłaci. Czy nie jest zatem tak, że podmiot będący własnością publiczną stał się monopolistą? - zastanawia się Wójcik.