Legislacja

O wandalach samochodowych

18 kwietnia 2010

Portal INTERIA. PL opublikował list Czytelnika opisujący przypadek “działalności” tzw. wandala samochodowego. Oto jego fragmenty: “Piszę do Was, bo mam wrażenie, że jednak żyjemy w kraju, który został nazwany przez jednego z naszych włodarzy "dzikim krajem". Bezsilność policji i prokuratury jest dla mnie zaskakująca, a długość załatwiania prostych czynności przyprawia o kolejne siwe włosy na głowie. (*) Porysował mi auto i co? Mieszkam w jednym z dużych miast, w bloku a samochód trzymam pod blokiem. Celowo kupiłem auto, które nie rzuca się w oczy, by nie kusić złodziei znaczkiem jakiegoś niemieckiego koncernu. Po kilkuletnim zamieszkiwaniu właśnie w bloku w spokojnej okolicy, na prawym boku pojawiła się rysa. Rysa głęboka, nieprzypadkowo zrobiona. Pomyślałem, że to jakiś łobuz przechodził, przerysował sobie, bo miał taki kaprys. OK, naganne, ale nie raz takie historie słyszałem. Zgłosiłem do ubezpieczenia, otrzymałem jakąś tam kasę na malowanie (te kwoty z ubezpieczeń tez by wymagały solidnego artykułu). Po dwóch tygodniach znów się pojawiła rysa, potem następna i następna. Tym razem się zawziąłem, postanowiłem wyczekać osobnika. Zacząłem nagrywać nocki. Bez rezultatu, a ryski nowe powstawały. Mniej więcej w połowie stycznia, wróciłem około 17 z pracy, a około 18.30 żona pojechała na zakupy. Parkując pod marketem zauważyła duuużo większe rysy niż były. Okazało się, że sprawca nie działał w nocy, ale w godzinach popołudniowych, wtedy kamery nie włączałem - niestety. Gość urwał tylną wycieraczkę i do blachy porysował 8 elementów. Pojechałem więc na policje i zgłosiłam fakt. Zgłoszenie trwało ponad dwie godziny, dokładne opisy kształt rys itd. Około 22 wróciłem do domu z silnym postanowieniem, że nagrywać będę cały czas postoju auta. Jakie było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy dobrze znaną nam postać sąsiada z bloku obok z psem! Dorysował na moim i podszedł do auta obok i również zostawił kilka "szlaczków", po czym próbował urwać wycieraczkę nowej ofiary, ale mu się nie udało. Poszedł dalej na spacer z psem. Wezwaliśmy policję (...). Policja namierzyła i zidentyfikowała gościa bardzo szybko. Następnego dnia mieli go zatrzymać. (...) I co? I nic. Dzień po zajściu dowiedziałem się, że nie ma podstaw do zatrzymania i wezwanie wysłano pocztą. I to tyle z dynamicznie rozwijającej się sytuacji. (...) Mało tego, facet jest czynnym aktorem i pięknie i przekonywująco potrafi mówić, więc podobno jest szanowanym sąsiadem. I cóż z tego, że wiem kto zniszczył mój samochód, w świetle prawa jestem bezsilny. (...)”

Pamiętajmy: Za uszkodzenie mienia powodujące wartość strat powyżej 250 złotych, grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

I cóż Państwo na to? Może macie skuteczne sposoby na taką “działalność”? Jak zbieracie dowody przeciwko tym osiedlowym wandalom samochodowym, niszczącym nasze mienie? Podzielcie się nimi z nami. Czekamy- news@prawodrogowe.pl

Słowa kluczowe agresja wandale samochodowi