Legislacja

Obowiązkowe kontrole trzeźwości każdego kierowcy

22 lutego 2010

Każdego dnia w Polsce średnio dwoje ludzi ginie w wypadkach drogowych spowodowanych przez pijanych kierowców. Kolejnych 17 osób odnosi rany. Śląski poseł Henryk Siedlaczek domaga się zaostrzenia kontroli kierowców na drogach. Jeśli jego pomysł wejdzie w życie, policja będzie miała nie prawo (tak jest obecnie), a obowiązek zbadać stan naszej trzeźwości przy każdej rutynowej kontroli drogowej. Jak wynika z najnowszych, nieopublikowanych jeszcze oficjalnie danych śląskiej policji, tylko w naszym województwie w 2009 roku nietrzeźwi kierowcy spowodowali ponad dwa tysiące wypadków i kolizji, w których zginęło 38 osób. - Policjanci w każdym przypadku mogą zbadać kierowcę alkomatem, najczęściej dzieje się to w przypadku uzasadnionych podejrzeń o spożywanie alkoholu. Po co jednak zdawać się wyłącznie na nos policjanta, jeśli możemy mieć pewność, wprowadzając obligatoryjną kontrolę trzeźwości? - pyta Siedlaczek, parlamentarzysta z ziemi rybnickiej. Jego interpelacja wpłynęła do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Siedlaczek zamierza też skierować pomysł nowelizacji ustawy - Prawo o Ruchu Drogowym do komisji Przyjazne Państwo. Przyjazne dla poselskiej reformy jest też stanowisko policji, choć sami policjanci wskazują na jeden oczywisty warunek: dodatkowe pieniądze na doposażenie drogówki w nowoczesne alkosensory. Uważam, że nie można oszczędzać w takich dziedzinach, jak bezpieczeństwo, oświata czy służba zdrowia - twierdzi Siedlaczek. - Może wzmożone kontrole odstraszą część tych bezmyślnych, którym dotychczas przydarzała się jazda po kieliszku. Takich ludzi mogą być nawet 2 miliony. Przeciwnicy koncepcji śląskiego posła zastanawiają się, czy obligatoryjna badanie trzeźwości nie wydłuży całej kontroli. Są też tacy, którzy uważają, że podejście Siedlaczka opiera się na niebezpiecznym założeniu, że każdy kierowca wsiada do samochodu pijany. - Zamiast mnożyć restrykcje, lepiej pomyśleć o edukacji i prewencji - tłumaczy anonimowo jeden z posłów. Oficjalnie nikt pomysłu nie chce jednak krytykować, by nie narazić się na oskarżenia o solidaryzowanie się z drogowymi bandytami. - Dzięki nowoczesnym urządzeniom, które już używamy, badanie trzeźwości jest błyskawiczne. Jeśli będzie ono obowiązkowe, przedłuży całą kontrolę drogową o góra dwie-trzy minuty - prostuje podinsp. Robert Piwowarczyk z wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. - Pijani kierowcy to potencjalni mordercy. Dlatego pomysł Siedlaczka oceniam jako trzeźwą próbę walki z nietrzeźwością za kółkiem - dodaje Marek Migalski, eurodeputowany z Katowic. Interpelacją parlamentarzysty z ziemi rybnickiej już zajmuje się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak powiedziała Małgorzata Woźniak, rzeczniczka resortu, odpowiedź ministra będzie gotowa w drugiej dekadzie marca br.