Legislacja

Po użyciu mikstury tonizująco-uspakajającej

14 maja 2010

Czy wyrok zasądzony w pierwszej instancji w sprawie starosty Jana Nowaka może stać się wskazówką dla pijanych kierowców jak zmniejszyć swoją odpowiedzialność? Czy starosta rzeczywiście napił się słynnego już syropu i stąd się wzięły promile w jego krwi? Z takimi pytaniami zmierzy się sąd drugiej instancji w Kielcach. Przypomnijmy, sąd w Busku-Zdroju uznał, że starosta kazimierski Jan Nowak jechał samochodem pod wpływem alkoholu, ale nie w stanie nietrzeźwości, tylko "po użyciu". Różnica jest zasadnicza, bo po użyciu to nie przestępstwo, ale wykroczenie. Skąd takie orzeczenie, skoro wynik badania zawartości alkoholu w krwi starosty wynosił 0,75 promila? Mało tego, przecież biegły wyliczył, że w momencie zatrzymania starosta mógł mieć od 1 do 1,3 promila. Dlaczego więc sąd przyjął stan po użyciu, o którym można mówić, gdy wynik jest od 0,2 do 0,5 promila? Syrop, który sędzia Ryszard Żurek nazywa w uzasadnieniu "miksturą tonizująco-uspokajającą sporządzoną na bazie alkoholu" wypił starosta już po zatrzymaniu przez policję i stąd głównie miały wziąć się potem promile w jego krwi. Ocena buskiego sądu w ostateczności okazała się taka, że starosta faktycznie napił się tonizującej mikstury, kiedy po zatrzymaniu siedział sam w gabinecie wicekomendanta kazimierskiej policji. Sąd sięgnął po wyliczenia biegłego - ilość syropu, jaką miał wypić starosta (ok. 150 gramów) powinna spowodować stężenie od 0,4 do 0,5 promila alkoholu we krwi. Tymczasem badanie krwi wykazało u niego 0,75 promila. Różnica wynosi więc 0,35 promila, czyli mamy stan "po użyciu". Prokuratura domaga się uchylenia wyroku, podnosząc m.in., że sąd nieprawidłowo ocenił dowody w tej sprawie.