Przegląd prasy

Powtórka z wypadku tramwajowego

14 maja 2010

Sześć osób zostało rannych w wypadku na ul. 28 Czerwca 1956 w Poznaniu. Tramwaj staranował pięć aut i wjechał w ścianę kamienicy. Jednemu z poszkodowanych trzeba było amputować nogę. - Siedzieliśmy w tramwaju. Nagle zerwała się lina sieci trakcyjnej i tramwaj zaczął skręcać w mur - opowiada Dawid. - Zaczęło trząść, bujać w prawo, lewo i nagle wjechaliśmy w sklep z pościelą - dodaje Mateusz, kolejny z pasażerów. Według chłopaka, tramwaj jechał wolno. W środku nie było tłoczno, wszyscy pasażerowie siedzieli. Pojazdem miał kierować doświadczony motorniczy. Tramwaj wykoleił się i uderzył w nadjeżdżający z naprzeciwka konwój Konsalnetu. Uszkodził trzy inne auta i uderzył w mur kamienicy. Samochód ochrony popchnął na ścianę stojącą na chodniku czerwoną skodę. Auto przygniotło przechodnia. Mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala HCP, był operowany. - Lekarze musieli amputować jedną nogę pacjenta. Sprawą zajęła się wildecka prokuratura. Według śledczych, zawinić mogło stare torowisko. Jak ustaliliśmy, fragmenty torów na ul. 28 Czerwca 1956 miały być remontowane latem tego roku. Obowiązuje tam również ograniczenie prędkości do 20 km na godz. - m.in. właśnie ze względu na stan torowiska. - Mniejsze usterki usuwane są na bieżąco. Natomiast raz na jakiś czas przeprowadzany jest remont poszczególnych odcinków - mówi Jan Firlik, dyrektor ds. przewozów tramwajowych MPK. Wypadek nie był jedynym zdarzeniem na torach tramwajowych w mieście. Już wczesnym rankiem, krótko po siódmej, wykoleił się tramwaj na pętli na os. Lecha. Tam nikt nie ucierpiał. Trzy tygodnie temu na ul. Gwarnej wykoleiła się "2", a ostatni poważny wypadek z udziałem tramwajów miał w Poznaniu miejsce 26 kwietnia - na zjeździe z trasy PST tramwaj linii nr 15 uderzył w stojącą "14". Rannych zostało 16 osób. Policja odebrała motorniczemu uprawnienia, sprawa jest w toku.

Czy Zarząd Transportu Miejskiego nie obawia się, że część pasażerów przestanie jeździć tramwajami? - Gdyby policzyć liczbę wypadków samochodowych, to wychodzi, że mimo wszystko tramwaje są bezpieczniejsze - mówi Zbigniew Rusak, dyrektor ZTM. Ale przyznaje: - W najbliższym czasie będziemy rozmawiać, czy coś zmienić w szkoleniu kierowców i motorniczych. Musimy jednak najpierw poznać przyczyny ostatnich wypadków, żeby wyciągać jakiekolwiek wnioski.