Policjant, który w lipcu ubiegłego roku śmiertelnie postrzelił motocyklistę na blokadzie w Chodlu (Lubelskie) postępował prawidłowo, miał prawo strzelać i nie przekroczył swoich uprawnień. Tak uznała Prokuratura Okręgowa w Lublinie i umorzyła śledztwo w tej sprawie. Poinformował o tym zastępca szefa tej prokuratury Marek Woźniak. "Policjant miał faktyczne podstawy, aby sądzić, że motocyklista, który nie zatrzymał się na blokadzie, to poszukiwany sprawca napadu. Użył broni zgodnie z przepisami" - powiedział Woźniak. Prokuratura Okręgowa w Lublinie przesłuchała w tej sprawie kilkudziesięciu świadków i powołała się na kilka opinii biegłych. "Policjant oddał strzały ostrzegawcze. Biegli orzekli też, że strzelał w dół, starał się uczynić jak najmniejszą krzywdę motocykliście" - dodał Woźniak. Po akcji wyjaśniło się, że Marcin K. nie miał związku z napadem w Kraśniku. Nie posiadał uprawnień do kierowania motocyklem, miał natomiast prawo jazdy kategorii B.