Marszałek Sejmu Ewa Kopacz proponuje zmianę ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Chodzi o wprowadzenie zasady, by parlamentarzyści byli karani za wykroczenia drogowe od razu po zdarzeniu. - Zwrócę się do komisji regulaminowej, aby w przypadku, który mocno interesował media i obywateli, czyli sprawy dotyczącej fotoradarów i ewentualnie karania posłów i senatorów za zbyt ciężką nogę na pedale gazu, była możliwość karania mandatem tak jak każdego - oświadczyła na konferencji prasowej w Sejmie. Dodała, że "stojąc jako marszałek na straży regulaminu, ale także demokracji" chciałaby, aby wszystkie kluby parlamentarne także chciały równości posłów i senatorów wobec prawa. Zmiany miałyby dotyczyć nie tylko posłów i senatorów, ale także innych osób chronionych immunitetem, np. rzecznika praw dziecka, głównego inspektora ochrony danych osobowych i prokuratorów. - Będziemy nowelizować ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która pozwoli bezpośrednio po zdarzeniu uiścić mandat przez posła, senatora czy osobę chronioną immunitetem, bez tej całej drogi służbowej - zapowiedziała Kopacz. Według obowiązującego na dzień dzisiejszy prawa, w sytuacji, gdy przepisy złamie parlamentarzysta, trzeba zwrócić się przez prokuratora do marszałka Sejmu. Później marszałek pyta zainteresowanego, czy wyraża zgodę na uchylenie immunitetu. Jeśli nie - kieruje sprawę do komisji regulaminowej. - Zmiana będzie umożliwiać posłowi natychmiastowe uregulowanie mandatu - przekonywała Kopacz. Jako marszałek Sejmu nie ma inicjatywy ustawodawczej, dlatego kieruje projekt do komisji regulaminowej. - Liczę, że pod tym projektem ustawy nie będzie 15 podpisów, ale 460 podpisów posłów - mówiła.