Będą drakońskie kary za wjeżdżanie samochodami na wały w celu oglądania przybierającej rzeki - zapowiedział wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Dodał, że sytuacja na Wiśle w Warszawie jest poważna i jest kwestią czasu, kiedy nastąpi przerwanie wałów. Dodał, że zwrócił się już w tej sprawie do policji. - Wały nie są miejscem, gdzie można wjeżdżać samochodem. To nie jest miejsce dla gapiów, dotyczy to też ekip dziennikarskich. Takie działania niesamowicie utrudniają akcję ratowniczą - przestrzegał wojewoda. Zaznaczył, że są inne miejsca np. mosty, skąd można bezpiecznie obserwować przybierającą rzekę.O to, by nie zbliżać się na do wałów, apelował też minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller. - To jest w tej chwili galareta. Dlatego apeluję, aby nikt bez potrzeby nie wchodził na nie, a w żadnym wypadku nie wjeżdżał tam jakimkolwiek. Jak zaznaczył "nawet wstrząsy w pobliżu wałów mogą doprowadzić dziś do katastrofy".