Szykują się poważne zmiany w egzaminach na prawo jazdy. Odczują je nie tylko zdający. Zadowoleni będą także wszyscy kierowcy jeżdżący przez miasto – informuje olsztyńska “Gazeta Wyborcza”. W kwietniu w życie mają wejść przepisy zmieniające sposób przeprowadzania egzaminu na prawo jazdy. Jedną ze zmian ma być skrócenie jazdy po mieście - z 40 minut do 25. - Projekt dotyczący wszystkich poprawek uzgadniany jest jeszcze między odpowiednimi ministerstwami - mówi Andrzej Szóstek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, który przeprowadza egzaminy. Ale na tym, co odgórnie ustalą resorty, się nie skończy. Przy okazji mają się zmienić trasy, którymi jeździć będą zdający egzamin. - Nasz ośrodek już teraz przygotowuje kilkanaście tras egzaminacyjnych obejmujących obszar całego Olsztyna, a nie tylko centrum miasta - dodaje Szóstek. - Opracowywane są w taki sposób, aby egzaminator miał okazję sprawdzić wszystkie niezbędne umiejętności, jakimi powinien wykazywać się kandydat na kierowcę. W Olsztynie codziennie do egzaminu na prawo jazdy przystępuje od 200 do 250 osób. Większość z nich zdaje egzamin teoretyczny. Część, która zaliczy jazdę na słynnym placyku, wyjeżdża na ulice, aby egzaminator mógł sprawdzić ich umiejętności w ruchu miejskim. L-ki najczęściej jeżdżą ulicami w Śródmieściu. Samochody egzaminacyjne widać na ul. Kętrzyńskiego, Kościuszki, pl. Pułaskiego, Kopernika, Mazurskiej, Partyzantów, Pieniężnego, Żołnierskiej czy Wyszyńskiego, niekiedy trochę dalej, np. na ul. Szarych Szeregów czy Grunwaldzkiej. - Panuje absolutna dowolność w wyborze trasy przez egzaminatora. Każdy z nich ma swoją ulubioną, ale ogranicza się ona właśnie do ulic w Śródmieściu - mówi dyrektor Szóstek. - Dlatego mamy teraz taki plan, aby kandydat na kierowcę losował przed egzaminem jedną z opracowywanych przez nas tras, które będą wytyczone na terenie całego miasta, a nie tylko w rejonie Śródmieścia. Podamy je do publicznej wiadomości dopiero wtedy, gdy zaczną obowiązywać nowe przepisy dotyczące egzaminów na prawo jazdy. A stanie się to nie później niż w kwietniu. Pomysł WORD-u chwalą wszyscy nasi rozmówcy. Powodów jest kilka. Jeden z głównych jest taki, że rozrzucenie samochodów egzaminacyjnych po całym mieście rozładuje ruch na najbardziej zatłoczonych olsztyńskich ulicach w centrum. - Już od dawna wiedziałem, że egzamin nie powinien odbywać się tylko blisko WORD-u i w obrębie Śródmieścia - mówi Marian Kozłowski z Młodzieżowego Ośrodka Szkolenia Motorowego w Olsztynie. - Ja ze swoimi kursantami jeżdżę po całym mieście. Ale nie mogę ominąć tras, na których odbywa się egzamin. To samo robi kilkadziesiąt innych szkół jazdy z całego regionu. Nic więc dziwnego, że zwłaszcza w godzinach szczytu ulice w centrum zapchane są "elkami". Podobnego zdania są olsztyńscy taksówkarze. - "Elki" to, nie oszukujmy się, zawalidrogi. Ostatnio jadąc przez rondo Bema naliczyłem ich w jednym momencie aż 11. Często to właśnie przez nie zatykają się ulice na Zatorzu, a także ul. Dąbrowszczaków. Kursanci w tym kotle ulic najczęściej uczą się parkować, co znacznie przedłuża czas przejazdu innych samochodów - mówi Sławomir Kałwianiec ze związku zawodowego olsztyńskich taksówkarzy. - Gdy egzamin przeniesie się na teren całego miasta, w centrum będzie też mniej kursantów ze szkół nauki jazdy. Zbigniew Gustek, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów: - Rozłożenie tras na obszarze całego miasta sprawi, że ruch na ulicach najbardziej obecnie obleganych przez "elki" stanie się bardziej płynny. Jeśli takich tras będzie kilkanaście, to znaczy, że prawdopodobnie o tyle samo mniej w jednym czasie będzie "elek" np. na rondzie Bema. A policjanci dodają: - Problem "elek" wiele razy był dyskutowany również na posiedzeniach miejskiej komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego. Dlatego policjanci z drogówki bardzo pozytywnie odbierają ten pomysł - mówi Anna Siwek, rzecznik wojewódzkiej komendy policji w Olsztynie.