Legislacja

Zabił trzy osoby, nadal jeździ po pijanemu

19 lipca 2010

Marcin N. ze Słupska zatrzymany przez policję za agresywną jazdę (wielka prędkość, wyprzedzanie z prawej strony itd.), w dodatku po pijanemu (dwa promile) odmówił przyjęcia mandatu za wykroczenia drogowe, zadeklarował dobrowolnie poddać się karze. - Oprócz wykroczeń, w sprawie których będzie prowadzone odrębne postępowanie, zarzuciliśmy kierowcy jazdę po pijanemu - mówi Robert Czerwiński, rzecznik słupskiej policji. – Podejrzany chce dobrowolnie poddać się karze trzech miesięcy w zawieszeniu na trzy lata i grzywny oraz pięciu lat zakazu prowadzenia pojazdów. To zostało wstępnie ustalone. Reszta zależy od prokuratora i sądu. Rzecznik dodaje, że na poczet przyszłej kary kierowcy tymczasowo zajęto samochód. To jednak nie oznacza, że auto odholowano na policyjny parking. Jest u właściciela, ale kierowca nie może go sprzedać. Jak się okazało ten sam kierowca w 2000 r. spowodował wypadek, w którym śmierć poniosły trzy osoby. Wówczas także był pijany, nie miał prawa jazdy, ale siadł za kierownicą, pędził z prędkością 176 km/h. Zjechał na lewy pas i uderzył w volkswagena passata taxi. Na miejscu zginął kolega Marcina N. i pasażer taksówki. Kierowca taksówki po prawie dwóch tygodniach zmarł w szpitalu. Pasażerka doznała zagrażających życiu obrażeń. Za to Marcin N. przesiedział osiem lat w więzieniu. Na 10 lat sąd odebrał mu prawo jazdy.