Na łamy prasy i portali internetowych wracają praktyki wynikające z przepisów o fotoradarach. Kierowcy przekraczający prędkość otrzymują zawiadomienia bez zdjęć. Z jednej strony kierowca musi wskazać sprawcę "w ciemno", ale z drugiej może uniknąć punktów karnych. Od czasu pojawienia się fotoradarów na naszych drogach urządzenia te zyskały u kierowców przezwisko "najdroższych fotografów". Rzeczywiście, wraz z czarno-białymi zdjęciami przesyłanymi do właścicieli uwiecznionych aut trafiało zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia i kalkulacja należnego za nie mandatu. To jednak już koniec takich zdjęć. Od lipca 2010 r. zarządzaniem fotoradarami przy drogach krajowych zajmuje się Inspekcja Transportu Drogowego, a wysyłane przez tę instytucję zawiadomienia nie zawierają fotografii. Ta sytuacja nie jest kłopotliwa dla tych właścicieli aut, którzy są ich jedynymi użytkownikami. Problem pojawia się jednak, gdy jest inaczej.Przepisy, które spowodowały przejęcie fotoradarów przez ITD, zmieniły też maksymalny czas, w którym zawiadomienie o przekroczeniu prędkości może być wysłane do właściciela auta. Wcześniej było to 90 dni, po zmianach ten czas został wydłużony do 180 dni. Decyzja ta dziwi tym bardziej, że teraz zawiadomienia generowane są przez centralny system komputerowy. Wygląda więc na to, że nowoczesne rozwiązanie techniczne wydłużyło czas reakcji służb mundurowych. Co dzieje się jeśli właściciel samochodu po upływie niemalże sześciu miesięcy od zdarzenia otrzyma pismo (bez zdjęcia) od ITD? - komentuje i pyta redakcja Wirtualne Polski. I oto odpowiedź: Może wziąć winę na siebie lub wskazać kierowcę, który przed kilkoma miesiącami dopuścił się wykroczenia. Co jednak w przypadku gdy jest przekonany, że nie prowadził wówczas swojego samochodu i nie pamięta kto był kierowcą? Sprawa trafia do sądu i dopiero tam można zapoznać się z fotografią wykonaną przez fotoradar. Można zadać pytanie: czy przysyłanie mandatu bez zdjęcia jest zgodne z prawem? Okazuje się, że tak. Wszystko przez nieścisłe przepisy. Obowiązujące w tej mierze rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 22 lutego 2002 r. w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego przewiduje w § 7 ust. 6, iż “W przypadku stwierdzenia wykroczenia za pomocą urządzenia pomiarowego lub kontrolnego, rejestrującego obraz, funkcjonariusz, nakładając na sprawcę wykroczenia mandat karny zaoczny, może wysłać mu przesyłką poleconą odcinki "A", "B" i "C" formularza, wraz z zarejestrowanym obrazem, po usunięciu z niego wizerunków innych osób niż sprawca zarejestrowanego wykroczenia". Inspekcja Transportu Drogowego skorzystała z tego, że przepis nie nakazuje wysyłania zdjęć, a jedynie daje taką możliwość. Praktyka ITD ma taki skutek, że w niektórych przypadkach właściciel samochodu musi wziąć winę na siebie, wskazać osobę, co do której nie jest pewien, że jest sprawcą, bądź wikłać się w proces sądowy. Jest jeszcze jedna opcja. Na zawiadomieniu nadesłanym przez ITD jest również pole pozwalające na niewskazanie kierowcy. Wybranie tej opcji ma oznaczać, że właściciel pojazdu nie pamięta zdarzenia. W takim wypadku posiadacz samochodu unika procesu i punktów karnych. Musi jednak zapłacić karę za niewskazanie sprawcy. - Zwykle jest to mandat, ale o wartości wyższej niż ten, który wystawiany jest w przypadku gdy kierowca zostaje ujawniony - mówi Aleksandra Kobylska z biura prasowego ITD. Opcja ta pozwala więc na unikanie punktów karnych za jazdę ze zbyt dużą prędkością o ile przekroczenie prędkości nie było bardzo rażące. Wówczas ITD wniosek o ukaranie kierowcy może wysłać do sądu.
Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zmianę przepisów. Zgodnie z nim wraz z każdym zawiadomieniem o uwiecznieniu wykroczenia właściciel samochodów będzie musiał otrzymać zdjęcie z fotoradaru.