Ministerstwo Infrastruktury wycofa się z obowiązkowej homologacji na pojazdy, które nigdy nie pojawią się na drogach, ale mają służyć tylko rozrywce – donosi “Rzeczpospolita”. Przygotowany przez ministerstwo projekt nowej ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu przewiduje kilka kontrowersyjnych rozwiązań. Wśród propozycji znalazła się i taka, o której eksperci mówią wprost: to bubel. Jeśli wejdzie w życie, sprowadzenie do Polski nowego meleksa, motocykla żużlowego czy quada bez homologacji będzie niemożliwe. – Rzeczywiście, przepis jest nieprecyzyjny i na pewno będzie zmieniony – zapowiada Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy ministra infrastruktury. Zamieszanie dotyczy art. 71 projektu. Stanowi on, że kto wprowadza do obrotu nowe pojazdy, przedmioty wyposażenia i części pojazdów, nie posiadając świadectwa homologacji lub równoważnego dokumentu potwierdzającego spełnienie określonych wymagań, podlega grzywnie w wysokości 50 tys. zł. – O ile w odniesieniu do części samochodowych czy instalacji gazowych jest to zrozumiałe, o tyle gdy chodzi o “nowe pojazdy”, przepis jest zupełnie chybiony. W ten sposób ministerstwo wyłącza możliwość sprzedaży jakichkolwiek pojazdów do użytku pozadrogowego – twierdzi Karol Mórawski z Komisji Ochrony Zabytków Motoryzacji. I dodaje, że taki zapis jest sprzeczny z prawem unijnym. – Pojazdy takie znajdują się na rynku wspólnotowym, co więcej mają certyfikaty “CE” (deklaracja zgodności), a więc zgodnie z unijną zasadą swobodnego przepływu towarów muszą być dopuszczone do obrotu w każdym innym kraju Unii Europejskiej. Rzecz w tym, że homologacja to nie certyfikat czy deklaracja zgodności. Służy wyłącznie potwierdzeniu przydatności pojazdu do użytku w jednej, wąskiej dziedzinie – ruchu drogowym. Nie ma sensu blokowanie obrotu urządzeniami, które z założenia w tym ruchu nie uczestniczą. Po co pojazd, który nigdy nie wyjedzie na drogę, wyposażać w oświetlenie, błotniki, kierunkowskazy, światła? – zastanawia się – na łamach “Rzeczpospolitej” Krzysztof Badnarek, specjalista od ruchu drogowego.
Co jeszcze szykuje MI: - Chce wprowadzić dla osób fizycznych obowiązkową homologację aut sprowadzanych z USA. W ten sposób cena aut wzrośnie o 5 tys. euro; - Kierowcy, którzy wyjeżdżając do pracy za granicę na wieloletnie kontrakty, zabrali ze sobą z Polski samochody, po powrocie będą mogli je ponownie zarejestrować w Polsce (dziś wydziały komunikacji odmawiają takiej rejestracji); - Powstanie polskie centrum homologacji pojazdów (zajmie się homologacjami, odstępstwami od warunków technicznych, oraz wydawaniem świadectw homologacji); - Motocykliści i jeżdżący motorowerem oraz pasażerowie będą musieli jeździć w hełmach ochronnych i kamizelkach odblaskowych.