












Alicja Gajlewicz, z wykształcenia fizyk, pasjonatka podróży, instruktorka sportów,
maratonka i nasza koleżanka z wydawnictwa Grupa IMAGE
(533-31-44 fot. Alicja Gajlewicz)
Jesteśmy na Kubie, mamy kartę kredytową oraz międzynarodowe prawo jazdy, zgłosić się do jednej z wielu państwowych wypożyczalni samochodów (te także na lotnisku, czy w hotelach) i to tyle, aby wynająć pojazd i podróżować. Przypomnijmy - tu obowiązuje ruch prawostronny. Obowiązkowe jest używanie pasów bezpieczeństwa. Sugerujemy także dostosowywanie się do ograniczeń prędkości. A jakie te ograniczenia? W obszarze zabudowanym 50 km/godz.; na drogach gruntowych - 60 km/godz.; asfaltowych 90 km/godz. a na autostradach (utopista) 100 km/godz. Na drogach - co należy odnotować - niewiele pojazdów (powód: samochód nadal jest dobrem luksusowym, nadto paliwo jest drogie), a więc jazda staje się przyjemnością. Przy drogach spotykamy niewiele znaków drogowych, ale też równie mało - drogowskazów. Mandaty otrzymuje wypożyczalnia, ta - wiadomo ściąga należność z naszej karty. Kubańczycy są kierowcami ostrożnymi, mają jednak jedną oryginalną cechę - w ruchu drogowym porozumiewają się własnym systemem znaków... dawanych rękami. Zaskakujące jest także to, iż sygnalizacja świetlna umieszczana jest... za skrzyżowaniem. I kolejna ważna informacja - ostrzeżenie: na sprawcy wypadku drogowego, w którym są ranni lub zabici, zostają ukarani długoletnim więzieniem, a polskie polisy ubezpieczeniowe nie są uznawane. I coś dla rowerzystów - w miastach znajda wypożyczalnie także motorowerów i rowerów. To właśnie rower jest tutaj podstawowym środkiem komunikacji. Rower czy motorower można wypożyczyć w hotelach, ale także u prywatnych osób. Autobusy kursują nieregularnie i są zawsze zatłoczone. Kursują bez rozkładu jazdy, często też nie są oznaczone. Pasażerowie przewożeni są także starymi ciężarówkami. Te propozycje transportowe trudno nazwać regularną siecią transportu publicznego. Prawo reguluje tu zjawisko autostopu. Kubańczycy zatrzymują pojazdy, a kierowcy mają obowiązek zatrzymywać się i zabierać autostopowiczów. Trudno powiedzieć jak zostało policzone, ale kubańskie władze oceniają, iż np. w 2000 roku w kraju było ponad 31,5 miliona kursów z autostopowiczami.
I te piękne amerykańskie stare roczniki samochodów w Hawanie...