Łódzka opieka społeczna odebrała już ponad 600 osobom prawo jazdy za to, że nie płacą alimentów. W Polsce ściągalność alimentów nie przekracza 10 proc., dlatego uchwalono przepisy, które mają być batem na rodziców niepłacących na utrzymanie dzieci - mogą stracić prawo jazdy. Miejski Ośrodek Opieki Społecznej w Łodzi często sięga po ten straszak. ”Jeżeli alimenciarz uniemożliwia przeprowadzenie wywiadu środowiskowego, uchyla się od pracy i odmawia aktywizacji zawodową, składamy doniesienie do prokuratury” - tłumaczy Krzysztof Bejmert, kierownik oddziału świadczeń alimentacyjnych w MOPS. “Wtedy możemy wystąpić do wydziału praw jazdy i rejestracji pojazdów UMŁ o odebranie dokumentu. Zrobiliśmy to aż w 632 przypadkach”. Alimenciarze z reguły się odwołują. - Mówią, że płacą, albo tłumaczą się nam ze swoich problemów - opowiada Rajmund Kądziela, wicedyrektor wydziału praw jazdy. - Odsyłamy ich do MOPS. Jeśli uregulują zaległości, sprawa jest umarzana. Ale zdarza się to tylko w 5 proc. spraw. W pozostałych przypadkach doprowadza się procedurę zatrzymania prawa jazdy do końca. - Wzywamy alimenciarza, by oddał nam dokument - mówi Kądziela. - W tym roku podjęliśmy już 17 takich decyzji. Pracujemy nad kolejnymi 30 wnioskami MOPS. Rodzić niepłacący na dziecko może odzyskać prawo jazdy, jeśli zostaną uregulowane należności wobec opieki społecznej i wobec dziecka. Ale uwaga: zgodnie z przepisami o ruchu drogowym, jeśli ktoś ma zatrzymane prawo jazdy na rok, musi od nowa zdawać egzamin. Dyrektor Kądziela: - Jeszcze nie mieliśmy takich przypadków, ale niedługo mogą się pojawić. Jak MOPS ocenia skuteczność straszaka na kierowców? “Ta forma jest oczywiście skuteczna jedynie wobec właścicieli samochodów lub tych, dla których prawo jazdy jest podstawą wykonywanego zawodu” - odpowiada Bejmert z MOPS.