(Fot.: PD@N 395-38)

(Fot.: PD@N 395-39-40jm)
Nad Warszawą przeszła kolejna wielka ulewa. Miasto zmieniło się w jedno wielkie jezioro, ruch został sparaliżowany. Na niżej położonych ulicach i w tunelach auta niczym amfibie brnęły przez olbrzymie rozlewiska. Na wielu ulicach nadmiaru wody nie wytrzymały studzienki kanalizacyjne, które zamiast pochłaniać deszczówkę wylewały ją całymi kaskadami na ulice. Władze miasta postawiły w stan gotowości służby na terenie najbardziej podtopionych dzielnic, by te udrażniały zapchane studzienki i kontrolowały przepływ wody. Pomocy strażaków potrzebowali mieszkańcy Włoch, Ursusa (fot. Powyżej), Ochoty czy górnej części Mokotowa. - W tych rejonach w wielu garażach czy piwnicach zalega woda - powiedział st. kpt. Artur Laudy z warszawskiej straży pożarnej. W sumie do godziny 12:00 warszawska straż otrzymała 180 zgłoszeń.