(292-5)
Podczas aukcji w sieci ratusz wybierał prywatnego przewoźnika, który kupi 50 nowych busów dla stolicy. Ajenci obsługują na razie 25 proc. kursów. Choć kosztują mniej niż MZA, miasto otworzy im rynek po 2010 r. Stawką w przetargu jest ośmioletni kontrakt na przewóz pasażerów na ponad 500 tys. kilometrów tras rocznie. Warunek: najniższa cena za kilometr i kupno 30 autobusów 12-metrowych i 20 krótszych, 9-metrowych. Wszystkie mają być fabrycznie nowe, niskopodłogowe i klimatyzowane. Wyposażone w automaty biletowe, kamery monitoringu i łączność radiową. Do tego ratusz dołożył jeszcze wymogi ekologiczne: wyśrubowaną normę emisji spalin EURO5. Dlaczego ZTM oddaje miejskie linie prywatnym przewoźnikom? Bo płaci im z reguły mniej niż publicznemu molochowi: Miejskim Zakładom Autobusowym. Zyskuje więc podatnik, bo komunikacja miejska kosztuje dziś grubo ponad 1,5 mld zł rocznie. Na miejskich liniach kursuje już ponad 350 autobusów prywatnych ajentów. W przejechanych kilometrach daje to prawie 25 proc. autobusowych przewozów w stolicy. ZTM nie może jednak prywatyzować linii bez ograniczeń. Zgodnie z porozumieniem podpisanym przed laty ze związkowcami z MZA, prywatni ajenci do 2010 roku nie mogą przejąć więcej niż 25 proc. rynku. Data zbliża się wielkimi krokami. Według naszych informacji, ajenci lobbują za kolejnymi przetargami.