Będzińscy policjanci i strażnicy miejscy bardzo surowo będą karać kierowców parkujących na zakazach w centrum miasta. Niezgodne z przepisami parkowanie oznacza mandaty, blokady, a nawet odholowanie auta na policyjny parking. To efekt akcji zapoczątkowanej w Będzinie pod koniec minionego tygodnia. Nie ma co liczyć na litość jednego z ośmiu funkcjonariuszy policji i straży miejskiej, którzy będą pilnować porządku w centrum. Akcja potrwa do skutku, czyli aż kierowcy zmienią swoje zwyczaje. - Jesteśmy zdeterminowani. Zostaliśmy wręcz zalani lawiną skarg od mieszkańców. Ludzie skarżą się, że centrum po prostu jest zablokowane przez źle parkujące samochody - tłumaczy nadkomisarz Monika Francikowska z będzińskiej policji. Arkadiusz Dusiński, komendant straży miejskiej podkreśla, że strażnicy zawsze zwracali uwagę na nieprawidłowe parkowanie, ale byli bardziej tolerancyjni. - Od 8 lat nie założyliśmy blokady na koła. Teraz koniec z pobłażaniem. Jesteśmy zmuszeni sięgnąć po ostrzejsze metody, by zdyscyplinować kierowców - mówi komendant. Średnio piętnastu kierowców dziennie dostawało w ciągu ostatnich dni mandaty za złe parkowanie. To wydatek 100 złotych, odholowanie auta na policyjny parking - około 300 złotych, a postój na nim za dobę - około 50. Dlaczego parkowanie to taki problem? - Z samochodów kapie olej, auta niszczą kostkę, słupki. Blokują ruch dla innych użytkowników dróg - tłumaczy Dusiński. Jego zdaniem najwięcej kłopotów sprawiają właściciele i pracownicy sklepów, banków i innych instytucji. - Parkują tak, bo nie chce im się zostawić samochodu na parkingu - mówi Dusiński. Na około sto miejsc przygotowano parking obok sklepu "Biedronka". Jak mówi komendant, nigdy nie widział, żeby był zapełniony. W śródmieściu Będzina jest w sumie około 500 miejsc parkingowych.