W Białymstoku rozpoczął się o 9 proces w sprawie wypadku autobusu w okolicach Jeżewa, w którym zginęło 13 osób, w tym 10-cioro maturzystów. Wypadek spowodował kierowca, który również wtedy zginął. Zdaniem prokuratury w firmie transportowej, która organizowała wyjazd było wiele nieprawidłowości. Na ławie oskarżonych zasiądzie lekarka, specjaliści od BHP oraz pracownicy firm transportowych. Zdaniem prokuratury poświadczali oni nieprawdę w dokumentach: w zaświadczeniu lekarskim, czy ewidencji czasu pracy. Prokuratura oskarżyła 10 osób, dwie z nich dobrowolnie poddały się karze. Ale to jeszcze nie koniec śledztwa. Wciąż toczy się ono w stosunku do dwóch głównych podejrzanych - właściciela firmy przewozowej i jego żony. Zdaniem oskarżyciela dopuścili do pracy kierowcę, który z powodu choroby nie mógł wykonywać tego zawodu. Do katastrofy doszło we wrześniu 2005 roku. Autokar, którym jechali maturzyści zderzył się z ciężarową lawetą i spłonął.