Przegląd prasy

Co z tym quadem?

12 listopada 2008

- Dopóki nie będzie w okolicy toru dla quadów, problem nie zniknie. My nie popieramy tych złych zachowań, sami zwracamy uwagę tym, którzy nie zważają na przechodniów i spacerowiczów. Ale gdzieś ci ludzie muszą jeździć. Nagonka przyniesie odwrotny skutek - mówią przedstawiciele Stowarzyszenia Quadów ATV Kielce. Dziennikarka kieleckiej “Gazety Wyborczej” pyta dalej:

- Agnieszka Drabikowska: Czy quady to samo zło?
- Łukasz Pomiankowski, Marcin Chojnacki, Krzysztof Syska z Kieleckiego Stowarzyszenia Quadów ATV Kielce*: Oczywiście, że nie. Quady to jest świetny sport, który staje się coraz bardziej popularny w kraju, a Kielce są już bardzo znane w Polsce z quadów. Mamy jedno z lepiej zorganizowanych stowarzyszeń, zdobywamy tytuły na zawodach, m.in. nasz kolega zdobył wicemistrzostwo w Pucharze Polski. Nasz klub powstał m.in. właśnie po to, żeby nie było takich sytuacji, że ktoś quadem wjeżdża w spacerowiczów czy chlapie ich błotem.
-Ale takie sytuacje się zdarzają. Dlaczego?
- Bo w Kielcach nie ma gdzie jeździć. Jedynie wójt Piekoszowa udostępnił nam teren i my tam jeździmy, ale żadnego profesjonalnego toru w okolicy nie ma. Najbliższy jest koło Łodzi. Nas jest w stowarzyszeniu 50, a quady ma w Kielcach co najmniej 200 osób. Dlatego gdzieś ci ludzie muszą jeździć. My nie popieramy absolutnie tych złych zachowań, sami zwracamy uwagę tym, którzy nie zważają na przechodniów i spacerowiczów. Jeśli któryś z nas coś takiego by zrobił, natychmiast wyleciałby ze stowarzyszenia.

-Jest coś takiego jak kultura jazdy quadem?
- Oczywiście. Jest nawet taki nieoficjalny kodeks, który obowiązuje kierowcę quada, powstał zresztą z inicjatywy samych quadowców. Zakłada on np., że zawsze, gdy przejeżdżamy obok przechodniów czy spacerowiczów, zwalniamy i pozdrawiamy ich. Wtedy ludzie też nam machają i nikt się nie skarży.
-Na Waszym forum przeczytałam, że macie żal do policji i leśników, że nie zapraszają Was na spotkania dotyczące problemu quadów.
- Zgadza się. Przecież jak rozmawiali o rowerzystach na Telegrafie, to się z nimi spotkali, jak był problem z motocyklistami, to zaproszono ich na tor Kielce. A z nami nikt nie rozmawia. Pół roku temu sami byliśmy w nadleśnictwie, aby zapytać o możliwość stworzenia toru dla nas. Żadnego odzewu. Przecież my moglibyśmy nawet pomóc w wyłapaniu tych, którzy nie jeżdżą tak, jak powinni, tam, gdzie spacerują turyści. A takie wyłącznie restrykcyjne podejście, żeby tylko ścigać i karać quady, nic nie da. Skutek może być wręcz odwrotny.
-To znaczy?
- To tylko może podjudzać tych "ściganych" i uciekanie przed policją czy leśnikami może się stać frajdą samą w sobie. Jedynym rozwiązaniem jest stworzenie miejsc, gdzie można by było się wyszaleć, profesjonalnych torów. W Niemczech czy Anglii nie ma takich problemów, bo tam quady mają gdzie jeździć. A przecież my w Kielcach mamy tyle dobrych terenów, że taki tor mógłby się nawet stać wizytówką miasta. Na pewno przyjeżdżaliby tu ludzie z Krakowa, Tarnowa i wielu innych miast.