Przegląd prasy

Cykl resuscytacyjny to trzydzieści uścisków i dwa wdechy

24 maja 2007

32 nowych strażników miejskich uczyło się we Wrocławiu, jak udzielać pomocy przedmedycznej. Ćwiczyli na specjalnych manekinach, które alarmują, kiedy ucisk jest za mocny lub powietrze nie dochodzi do płuc – donosi “Gazeta Wyborcza – Wrocław”. To jedno z ostatnich szkoleń, jakie przed końcowymi egzaminami muszą przejść nowi funkcjonariusze. Z pomocy przedmedycznej, m.in. technik resuscytacyjnych (czyli przywracających oddech i krążenie) szkolił strażników podinspektor Artur Rychard. Te umiejętności mogą się przydać w każdej chwili, a od ich prawidłowego wykonania zależy nieraz czyjeś życie - mówił policyjny instruktor. Przypomniał strażnikom, że zawsze, gdy będą mieli do czynienia z osobą nieprzytomną, najpierw powinni powiadomić pogotowie. Do chwili przyjazdu karetki muszą postarać się o przywrócenie oddechu i akcji serca. Strażnicy szkolili się na policyjnych manekinach. Naszpikowane czujnikami fantomy sygnalizują, gdy ucisk na klatkę piersiową jest za mocny lub powietrze nie dociera do płuc, bo głowa nieprzytomnego człowieka jest źle ułożona. Joanna Cecko, przyszła strażniczka: - To bardzo pomaga, inaczej moglibyśmy później komuś połamać żebra. “Co jakiś czas szkolimy funkcjonariuszy, żeby nie zapomnieli jak to się robi. Niedawno zmieniły się zalecenia co do sposobu działania: teraz jeden cykl resuscytacyjny to trzydzieści ucisków i dwa wdechy” - tłumaczy Artur Rychard.

38d484b7c22e25d6c8a054e0149a186cebc74f65   (198-5)