Przegląd prasy

Egzamin na prawo jazdy w… 1938 roku

26 grudnia 2008

Częstochowska “Gazeta Wyborcza” publikuje wspomnienie pana Staszka Kusiba - kierowcy, który egzamin na prawo jazdy zdawał 70 lat temu. A jak on wyglał? - W 1938 roku Staszek skończył 16 lat, spełniając tym samym urzędowe kryterium dla ubiegających się o tzw. amatorskie prawo jazdy koloru zielonego. - Największy kłopot miałem z przekonaniem rodziców. Prawo jazdy to wtedy była ekstrawagancja, ojciec go oczywiście nie miał. Ale większy problem stanowiły koszty. Sama opłata egzaminacyjna wynosiła 20 zł, czyli dwie pary dobrych butów. Do tego dochodziły wcale nie małe koszty podróży do Kielc, ponieważ egzamin odbywał się w tamtejszym urzędzie wojewódzkim - mówi Kusiba. Na egzamin wybrało się siedmiu pasjonatów motoryzacji, mieszcząc się w obszernej kabinie dużego osobowego wozu. Za kierownicą zasiadł instruktor, czyli woźny Janczarek - opowiada Kusiba. Jaką wiedzę posiedli gimnazjaliści w czasach, gdy znaki drogowe spotykało się tylko w dużych miastach, do których nie zaliczały się ani wojewódzkie Kielce, ani większa, choć powiatowa, Częstochowa? - Że trzeba jechać prawą stroną, wyprzedzać z lewej i nie robić tego przed wzniesieniem ani na zakrętach. Ot i cała filozofia - śmieje się Kusiba. - Po wniesieniu opłaty kolejno zapraszano nas do gabinetów egzaminatorów, którymi byli specjaliści do spraw komunikacji, m.in. inż. Przygodzki i inż. Gaweł. A potem ruszyliśmy na miasto. Sprawdzanie umiejętności praktycznych odbyło się w dużym samochodzie, którym adepci kierownicy przyjechali z Częstochowy. - Mnie jak na złość przypadła jazda po głównej ulicy. Musiałem podjechać na dworzec położony na wzniesieniu. Podczas cofania pod górę nastąpił incydent, który pamiętam do dziś - Kusiba się zamyśla. Jadąc do tyłu, zahaczył tylnym błotnikiem stojącego na chodniku gapia. Ten narobił hałasu, że szofer chciał go przejechać. Zebrał się tłumek jego starozakonnych współwyznawców. I jak spod ziemi wyrósł policjant z paskiem pod brodą, ale na widok znanego mu osobiście pracownika urzędu wojewódzkiego uspokoił ofiarę wypadku i licznych gapiów popierających jego pretensje. - Egzamin zdaliśmy wszyscy, po czym wkrótce, jeszcze tego samego dnia, wręczono nam pachnące świeżością zielone prawa jazdy.

Słowa kluczowe egzamin na prawo jazdy