(249-12)
Kierowcy jadący trasą Lubuczewo-Swochowo masowo wpadali w topniejący asfalt. Droga była niedawno remontowana. Anna Gątarek, pracownica domu opieki społecznej w Lubuczewie, boi się reakcji męża, gdy zobaczy, jak pomieszany z kruszywem asfalt oblepił karoserię i porysował szybę jej nowiutkiego volkswagena garbusa. - Jechałam bardzo wolno - opowiada. - Najwyżej 20 km na godzinę. Szybciej się nie dało. Asfalt na drodze, która była remontowana jesienią ubiegłego roku, jest jak płynna lawa. Odrywa się od podłoża i oblepia podwozie oraz koła. Asfaltowe sople natomiast przylepiają się do karoserii i uderzają w szyby. - W takiej sytuacji nie trzeba wzywać policji. Na żądanie kierowcy oczywiście spisujemy notatkę, ale to jest sprawa zarządcy drogi, który jest ubezpieczony i na tej podstawie można się starać o odszkodowanie - mówi Marek Komodołowicz, szef słupskiej drogówki. Przyznał jednak, że do do oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Słupsku dotarło wczoraj kilka skarg na warunki panujące na tej drodze. - To nie jest nasza droga. Nad nią zarząd sprawuje Zarząd Dróg Wojewódzkich w Gdańsku - odetchnął z ulgą Mariusz Ożarek, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Słupsku. - Tam rzeczywiście przeprowadzano powierzchniowe utrwalanie nawierzchni. W takich warunkach pogodowych w czasie jazdy mogą się odrywać asfaltowe gryfy. Trzeba by jednak sprawdzić, czy kierowcy przestrzegają znaków drogowych dotyczących ograniczenia prędkości.