Przegląd prasy

Groził egzaminatorowi śmiercią

9 lipca 2008

Młody mężczyzna spod Kutna nie zdał egzaminu na prawo jazdy, więc najpierw zagroził egzaminatorowi, że go zabije, a potem z piskiem opon odjechał. - Do egzaminu na prawo jazdy przystąpił w Płocku - opowiada Piotr Jasiński z sekcji dochodzeniowo-śledczej płockiej komendy. - Zresztą nie po raz pierwszy, wcześniej próbował zdawać w Wałbrzychu i Skierniewicach, ale bez powodzenia. Trzecie podejście w Płocku też było nieudane. Kiedy usłyszał, że oblał, wulgarnie zaczął grozić egzaminatorowi pozbawieniem go życia. A potem wsiadł za kierownicę zaparkowanego niedaleko golfa i ruszył przed siebie. Ośrodek egzaminacyjny powiadomił policję. Na widok radiowozu mężczyzna tylko dodał gazu. Pościg zgubił w Gostyninie. Uciekający dotarł do domu. Dopiero tam dopadli go mundurowi. - Podczas przesłuchania był spokojny grzeczny, nawet skruszony - mówi nadkom. Jasiński. - Przyznał się do wszystkiego i zadeklarował, że chce przeprosić egzaminatora. Jak sprawdziliśmy, 26-latek był już notowany i karany, m.in. za kradzieże, włamania i pobicia. My postawiliśmy mu zarzut z art. 190 par. 1 kk - za groźbę karalną grozi grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat dwóch. A 26-latek, wychodząc z przesłuchania, już zapowiadał, że na prawo jazdy i tak będzie zdawał, tym razem we Włocławku. Problem polega jednak na tym, że po pierwsze, za jazdę bez uprawnień musi zapłacić 500 zł mandatu. Do tego dochodzi sprawa w sądzie grodzkim za to, że nie zareagował na znak policjanta i nie zatrzymał się do kontroli. Grozi za to grzywna do 5 tys. zł i zakaz kierowania pojazdami do lat trzech. I w czasie zakazu o egzaminie nie może być mowy - przeczytaliśmy w “Gazecie Wyborczej Płock”.