Przegląd prasy

Hasła na zebrach, czy to dobry pomysł?

4 lutego 2009

Narodowe Centrum Kultury, by uczcić przemiany z 1989 r. proponuje malowanie haseł na "zebrach". Wspomina Edward Chudzik, zastępca dyrektora Narodowego Centrum: i wpadliśmy na pomysł, że można je uczynić przez wymalowanie na przejściach dla pieszych haseł. Narodowe Centrum Kultury już na początku stycznia swoją akcję zaproponowało wielu polskim miastom, w tym wszystkim wojewódzkim. - Jednak niczego im z góry nie narzucamy. Wszystko zależy od samorządów. Propozycja włączenia się do happeningu dotarła także do ratusza w Olsztynie. Władze miasta nie mają wątpliwości, że akcja Narodowego Centrum jest interesująca. - Tomasz Głażewski, pełniący funkcję prezydenta Olsztyna - mówi: dlatego uważam, że każda akcja, która przypomina i utrwala różne zakręty naszej historii, jest słuszna i także Olsztyn powinien brać w niej udział. Pomysł malowania haseł na przejściach dla pieszych omówiła miejska komisja bezpieczeństwa ruchu drogowego. Jej opinia o wykorzystaniu przejść dla pieszych jest negatywna - mówi Zbigniew Gustek, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg Mostów i Zieleni w Olsztynie. Okazuje się, że zdaniem komisji hasła na "zebrze" rozpraszałyby uwagę zarówno pieszych, jak i kierowców, co w konsekwencji prowadziłoby do zagrożenia bezpieczeństwa ruchu. I nie ma znaczenia, że w centrum jest dużo innych zagrożeń, które mogą rozpraszać kierowców, z reklamowym telebimem na czele. - Nie oznacza to jednak, że nie dostrzegamy słuszności tej akcji - dodaje zaraz Zbigniew Gustek. - Dlatego uważamy, że wykonanie tego rodzaju napisów możliwe jest na chodnikach. I takie stanowisko w najbliższym czasie prześlemy do Narodowego Centrum Kultury. Tych obaw nie mieli urzędnicy z Gorzowa Wielkopolskiego. - Przystąpiliśmy do akcji, bo miejski inżynier ruchu uznał, że namalowane na przejściach hasła nie będą nikogo rozpraszać - mówi Jolanta Cieśla, rzecznik prasowy gorzowskiego urzędu miasta. - Napisy powstaną na 20, może 30 przejściach w centrum miasta i będą na nich widoczne od czerwca do września, kiedy to zakończone zostaną obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. W NCK nie wiedzą jeszcze, ile samorządów zdecyduje się na malowanie haseł na przejściach dla pieszych, ale zapewniają, że ich akcja cieszy się już sporym i pozytywnym odzewem w miastach. - Jednak póki co nie potrafię jeszcze powiedzieć, kto na pewno się do niej włączy - mówi Edward Chudzik. - Czekamy na odpowiedź z samorządów. I dodaje, że nie chce przesądzać, gdzie miałyby zostać namalowane hasła. - Chodnik? To też jest jakiś pomysł - mówi Edward Chudzik.

Dla "Gazety" Magdalena Mydlak, szefowa promocji w Teatrze Jaracza: My napisy na chodnikach zaczęliśmy wykorzystywać w promocji teatru już przed kilkoma laty. Okazało się to bardzo dobrym pomysłem, bo ludzie zwracają uwagę na nietypowe formy promocji. W gąszczu reklam, które dziś spotykamy, standardowa ulotka czy plakat giną. Jeśli ktoś chce dotrzeć z przekazem do większej grupy ludzi, musi szukać mniej konwencjonalnych sposobów przyciągnięcia ich uwagi. Jednak nie odważyłabym się umieścić napisu na przejściu dla pieszych. Jestem kierowcą i myślę, że mogłoby to odwracać uwagę od tego, co dzieje się na drodze.

W ubiegłym roku w związku z Rokiem Chopinowskim zaproponowano przejścia dla pieszych w kształcie klawiatury fortepianu. To najlepszy pomysł na promowanie Warszawy jako miasta Fryderyka Chopina - uznało jury konkursu na nowoczesną maskotkę stolicy. Cóż w tej sprawie nasi Czytelnicy: Czy czeka nas w związku z tym nowelizacja prawa o ruchu drogowym? Jeżeli jednak nie, to czym będzie tak wymalowany fragment jezdni? Jakie będą tam zasady ruchu drogowego? Czy autorzy pomysłu konsultowali się z prawnikami?