
(Fot.: PD@N 486-34)
Co robiła instruktorka? - pyta dziennik “Gazeta pl Zielona Góra” relacjonując zderzenie rowerzysty i pojazdu nauki jazdy. Doświadczonemu instruktorowi nie powinno się to zdarzyć - mówi poszkodowany rowerzysta. Wezwani policjanci przyznali rację rowerzyście, jednak instruktorka nauki jazdy została wyłącznie pouczona. Do kolizji doszło na przejeździe rowerowym na rondzie. Rowerzysta zjeżdżał, gdy na drodze stanęła mu "elka". - Auto nie zahamowało, kierowca nie przepuścił mnie, choć miał obowiązek. W klasyczny sposób wymusił na mnie pierwszeństwo - opowiada rowerzysta, który nie zdążył już wyhamować i uderzył w bok auta. Na szczęście nic mu się nie stało. Niestety, rower czeka naprawa. I choć ewidentną winę ponosi kierowca auta, instruktorka, która siedziała obok kursanta, nie poczuwała się do winy. - Sprawa zakończyła się pouczeniem - potwierdza Małgorzata Barska, rzecznik zielonogórskiego komendanta. Rowerzysty to nie satysfakcjonuje. - Powinien być mandat i punkty karne. Instruktor uczy przyszłych kierowców, nie można stosować wobec niego taryfy ulgowej - złości się rowerzysta i przyznaje, że napisze skargę do komendy. W końcu zapowiadano ostre sankcje wobec kierowców, którzy łamią przepisy na pasach, z odebraniem prawa jazdy włącznie.