Przegląd prasy

Inwestycje drogowe w kilku resortach

13 marca 2008

Zapowiadany boom inwestycyjny w drogownictwie może pozostać tylko w głowach urzędników, jeśli nie nastąpi usprawnienie przygotowania kontraktów, ich projektowania i zasad finansowania. Obawia się tego Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa (OIGD), która zrzesza ponad 230 firm – a donosi nam o tym fakcie “Puls Biznesu”. — Spotkaliśmy się niedawno ze Zbigniewem Rapciakiem, wiceministrem infrastruktury. Przedtem wydrukowałem ze strony internetowej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad informacje o rozpisanych w tym roku przetargach. Prawie nie ma przetargów na prace budowlane — mówi Wojciech Malusi. Sporo natomiast jest przetargów na koszenie traw i przygotowanie inwestycji. — Jesteśmy opóźnieni nie tylko w budowie dróg, ale także w przygotowaniu do realizacji inwestycji. To rezultat opieszałości w ostatnich dwóch latach. Mam o to pretensję do poprzedniej ekipy — dodaje prezes OIGD. Warunkiem przyspieszenia inwestycji jest zwiększenie wydatków budżetowych. — Średnio w Unii Europejskiej, ale także w krajach bałkańskich wydaje się z budżetu na infrastrukturę drogową 1 proc. PKB. U nas — 0,3 proc. — twierdzi Wojciech Malusi. Jego zdaniem, żeby dorównać do średniej, to zamiast obecnych 12 proc. z akcyzy paliwowej na drogi powinniśmy przeznaczać rocznie trzy razy więcej pieniędzy. — Wówczas zamiast 2,5 mld zł rocznie mielibyśmy 7,5 mld zł z akcyzy od paliw przekazywanej na drogi. To pozwoli wypełnić lukę, bo według moich szacunków, do 2013 r. zabraknie nam na drogi nawet 50 mld zł, oczywiście wliczając w to wzrost cen materiałów i robocizny — mówi prezes OIGD. Rząd planuje, że z ponad 160 mld zł, które do 2013 r. mają być wydane na drogi, znaczna część będzie pochodzić z rezerw. — Z rezerwy integracyjnej, czyli pieniędzy unijnych, możemy mieć 1-2 mld zł, natomiast budżetowa rezerwa celowa i rezerwa ogólna to pieniądze wirtualne. Być może będą dostępne, ale ich potencjalnymi beneficjentami są też różne grupy zawodowe z budżetówki domagające się podwyżek — podkreśla Wojciech Malusi. Jego zdaniem, trzeba powołać pełnomocnika ds. budowy dróg, który decydowałby o inwestycjach i finansowaniu. Kto za to odpowie? — Dziś za drogi odpowiada minister infrastruktury, ale o finansach decydują resorty finansów i rozwoju regionalnego. EURO 2012 i związana z tym budowa dróg to także domena Ministerstwa Sportu. Jeśli nie zrealizujemy programu, to kto będzie za to odpowiedzialny? — pyta prezes OIGD.