W Krakowie zainstalowano dziesięć kamer, które mają pilnować i odstraszać kierowców łamiących przepisy. Zarządzać nimi będzie policja drogowa. Inwestycja cieszy MPK, bo usprawni przejazd komunikacją miejską. Dzięki kamerom policjanci będą mogli skutecznie ścigać kierowców, którzy skracają sobie drogę na buspasach i tych jadących na wprost, mimo że w danym miejscu obowiązuje zakaz wjazdu. Jeszcze rok temu zastępca naczelnika krakowskiej drogówki Witold Norek mówił "Gazecie", że policjanci zdają sobie sprawę z tego, że kierowcy nagminnie łamią przepisy w tych miejscach. Niestety, nie stać nas na to, by postawić tam funkcjonariuszy na stałe - tłumaczył. - Kamery ten problem rozwiązują - nie ma wątpliwości Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, który kupił urządzenia. - Policjanci będą mogli z jednego miejsca monitorować ulice i karać mandatami tych kierowców, których znaki zakazu nie interesują - przekonuje. Nie kryje również, że kamery będą pełnić także funkcje straszaków. Nowe rozwiązanie ucieszyło również pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. - Myślę, że kamery zmniejszą korki, które powstawały, gdy kierowcy mimo nakazów blokowali tramwaje - podkreśla Marek Gancarczyk, rzecznik MPK.