Przegląd prasy

Kierowcy pomagać nie potrafią, albo się boją

3 lipca 2007

Świętokrzyscy kierowcy nie potrafią udzielać pierwszej pomocy, ale powinni próbować ratować – ocenia “Echo Dnia”. I dalej czytamy: Zgodnie z przepisami każdy kierowca, który jako pierwszy dojedzie na miejsce wypadku, ma obowiązek udzielenia ofiarom pomocy. W praktyce mało kto podejmuje się sztucznego oddychania, masażu serca czy próby reanimacji. Sezon wakacyjny to więcej wypadków drogowych z rannymi i śmiertelnymi ofiarami, których byłoby mniej, gdyby każdy kierowca potrafił udzielić pomocy. Dla rannego najbardziej liczą się pierwsze 3 minuty - tyle bez tlenu wytrzymuje mózg, a duża rana może spowodować wykrwawienie. - Kierowcy pomagać nie potrafią albo się boją. Głównie, że zrobią krzywdę, czasem o swoje zdrowie, bo przecież przy wypadku samochodowym zwykle jest krew, często wymiociny, ślina... Pomoc ogranicza się więc do zadzwonienia po służby ratunkowe - wylicza Karolina Sot z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji. Tego samego zdania jest doktor Marta Solnica, wicedyrektor Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego, która sama często jeździ w karetce pogotowia. - Każdy kierowca powinien przejść przynajmniej podstawowy kurs pierwszej pomocy. Druga sprawa to dobrze, czyli bezpiecznie wyposażona apteczka - mówi doktor Solnica. O tym, jak ważny dla rannego w wypadku jest czas, wiedzą także strażacy. Wszyscy przeszli specjalistyczne kursy ratownicze i cały czas wykorzystują tę wiedzę w pracy. - Nie tylko na drodze. Tata naszego kolegi, też strażak, ale już na emeryturze, miał poważny zawał i stracił przytomność w domu. Gdyby syn ratownik nie zaczął akcji reanimacyjnej, byłoby po nim - wspomina młodszy kapitan Krzysztof Synowiec, dowódca zmiany w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach. I na koniec smutna konkluzja redakcji: Niedawne zmiany przepisów kodeksu ruchu drogowego narzuciły szkołom nauki jazdy obowiązek przeprowadzania kursów pierwszej pomocy. Więcej pytań dotyczących podstawowych zasad ratownictwa drogowego jest również w testach na prawo jazdy. - Jest program zajęć, są dwa filmy szkoleniowe. Sam też mam uprawnienia ratownicze i uzupełniam zajęcia wykładem. Kursanci podchodzą do tych zajęć bardzo poważnie - mówi Janusz Jama prowadzący szkolenia kierowców w Starachowicach. A co jeśli ktoś zrobił prawo jazdy lata temu i nie pamięta jak pomagać na drodze? Wszędzie, gdzie są placówki Polskiego Czerwonego Krzyża, automobilkluby i stacje pogotowia ratunkowego raz na jakiś czas organizowane są kursy pierwszej pomocy. Elementarny - trwający pięć godzin - kosztuje około 60 złotych, kilkunastogodzinny podstawowy - około 100. - Niestety zainteresowanie nimi jest niewielkie - żałuje Grażyna Dzięcioł z Polskiego Czerwonego Krzyża w Skarżysku-Kamiennej.