Przegląd prasy

Legalizacja rejestracji tylko w budynku urzędu

10 grudnia 2007

Jak nie zanitujesz tablic rejestracyjnych, to ci je ukradną. Jak zanitujesz, to masz problemy w wydziale komunikacji. W tej sytuacji zdenerwowany kielczanin postanowił nie wymieniać dowodu rejestracyjnego i czekać, aż dostanie mandat. - Muszę zmienić dowód rejestracyjny w moim daewoo espero, bo mi się skończyło miejsce na pieczątki przeglądów technicznych – opowiada “Gazecie Wyborczej” pan Tadeusz (prosi o niepodawanie nazwiska). Swoim samochodem podjechał pod kielecki ratusz na początku grudnia. - A pani w wydziale komunikacji mówi, że muszę jeszcze przynieść tablice rejestracyjne. Prosiłem, żeby wyszła przed budynek i te tablice zobaczyła i by było po kłopocie. Niestety, nic to nie dało. Nie pomogły tłumaczenia, że ja muszę je odrywać w serwisie, bo są przynitowane. Jestem emerytem, sam tego nie zrobię - twierdzi pan Tadeusz. Nie udało mu się przekonać ani urzędniczki, ani jej zwierzchnika w Referacie Rejestracji Pojazdów UM. - To jest chore. Tablice kradną, żeby potem ukraść benzynę, a jak się ludzie przed tym zabezpieczają, to urząd im robi trudności. Tak się zdenerwowałem, że tego dowodu nie zmienię. Co mi tam, będę jeździł, aż mnie policja złapie - dodaje pan Tadeusz. Nie on jeden ma takie kłopoty. Kilka tygodni temu naszą redakcję odwiedził pan Paweł, który wymieniał dowód rejestracyjny w kieleckim starostwie. - Musiałem się nieźle namęczyć, żeby te tablice odkręcić. Dlaczego w PZU pracownicy wychodzą przed budynek, oglądają auto, robią zdjęcia, a w urzędzie nawet naklejki na dworze nakleić nie mogą? - pyta pan Paweł. Urzędnicy w różny sposób tłumaczą taki upór. - Przepisy zakazują wynoszenia dokumentów poza teren urzędu. A naklejka to też taki dokument. Odpowiednie rozporządzenie mówi, że pracownik wydaje zalegalizowane tablice. A pracownik pracuje w urzędzie, a nie pod budynkiem - mówi Anna Miter, kierowniczka Referatu Rejestracji Pojazdów starostwa kieleckiego. Inne uzasadnienie podaje Kazimierz Michalski, naczelnik wydziału komunikacji starostwa w Jędrzejowie. - Zalegalizowanie tablic nie polega tylko na naklejeniu nalepki. Urzędnik musi tablicę obejrzeć, czy jest legalna, czyli wyprodukowana przez firmę, z którą dany urząd ma umowę. A znak tej firmy jest na odwrocie rejestracji. A więc tak czy inaczej, tablicę trzeba zdemontować - wyjaśnia Michalski. Podobną odpowiedź otrzymaliśmy z kieleckiego UM. - Każda ponowna legalizacja tablic rejestracyjnych wymaga naklejenia nowych znaków z hologramem po wcześniejszym sprawdzeniu przez pracownika urzędu dotychczasowych znaków legalizacyjnych oraz oznaczeń identyfikacyjnych producenta znajdujących się na odwrocie tablicy - informuje Magdalena Dudek, kierowniczka Referatu Rejestracji Pojazdów UM w Kielcach. A co na to wszystko policja? - Kradzieże tablic rejestracyjnych nie są jakąś plagą, ale dochodzi do nich systematycznie - mówi Krzysztof Skorek, rzecznik prasowy KWP. Odradza on jednak nitowanie rejestracji. - Lepiej po prostu parkować auto w bezpiecznej okolicy. Jak się nie da na strzeżonym parkingu, to chociaż w dobrze oświetlonym miejscu - mówi.